czwartek, 2 lipca 2009

Ordnung MUST sein...


Przeczytałem list Olechowskiego do Tuska i niestety muszę go skomentować. Mając na uwadze Szanownego Czytelnika przytaczam dzieło Olechowskiego w całości, ośmielając sie wszelako wrzucić tu i ówdzie jakowyś kamyczek /wyróżniony pogrubioną czcionką/ w światłe oblicze "jedynego sprawiedliwego":

List Andrzeja Olechowskiego do Donalda Tuska

Warszawa, 2 lipca 2009 r.

Pan Donald Tusk

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polskiej

Warszawa

Szanowny Panie Przewodniczący!

Pragnę Pana poinformować, że postanowiłem zrezygnować z członkostwa w Platformie Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polskiej.

Wierzę, że obaj jesteśmy w polityce nie dla trywialnego interesu osobistego lub grupowego /ja nie wierzę/, ale dlatego, że mamy do wykonania jakieś zadanie. /i z tym się zgodzę, wszakże chciałbym znać mocodawców obu panów/Zadanie, które ja sobie postawiłem to modernizacja Polski i rozwój liberalnej demokracji /wg nielubianej przeze mnie, aczkolwiek wygodnej Wikipedii demokracja liberalna charakteryzuje się m.in. takimi cechami: możliwością wyboru władzy przez wolne i uczciwe wybory,możliwością kandydowania do ciał tworzących władzę przez wszystkich obywateli,rządami prawa i jawnością stanowienia prawa, przestrzeganiem humanistycznej idei praw człowieka takich jak: wolność głoszenia swoich poglądów - nawet jeśli nie są one w danym momencie popularne, wolność zrzeszania się i tworzenia politycznych grup nacisku, wolność od dyskryminacji (rasowej, religijnej, seksualnej itp.). Jak jest prawie każdy widzi/ Obecny stan tego projektu budzi mój poważny niepokój. Mimo osobistych osiągnięć milionów Polaków /tu pewno chodzi o pauperyzację społeczeństwa i uwłaszczenie się komuszej agentury/ pozostajemy daleko w tyle za nowoczesnym centrum. Polacy nadal są zakładnikami marnej edukacji, absurdalnych przepisów gospodarczych, zgrzebnej infrastruktury, nieudolnego, stronniczego i skorumpowanego państwa, żenującej kultury politycznej. /bingo panie Olechowski, ale to pan byłeś u władzy ładnych parę lat/ Co najgorsze brak jest strategicznej wizji naszej przyszłości: jak chcemy dogonić świat? Jaki ma być polski kapitalizm? /polski kapitalizm???? rozumiem pod tym pojęciem pseudokapitalizm oparty o szyderstwo z własności prywatnej i wolnej przedsiębiorczości wzbogacony masakrycznym fiskalizmem i zgrabnym systemem koncesji przy zachowaniu państwowych molochów do upychania kumpli/Ile ma być państwa? Jaką rolę chcemy odegrać w świecie? /to co widzę wskazuje na chęć odegrania roli wasalno-serwilistycznej/ Politycy do tych pytań się nie odnoszą. /bo są za trudne i dla polityków i dla ich wyborców/ Brak poważnych głosów w okresie głębokiego kryzysu gospodarczego i wyborów do Parlamentu Europejskiego jest tyle smutny, co kompromitujący. Polska nie jest solidnym, dobrze rozpędzonym pociągiem jadącym na sprawdzonych torach. Wszystko jeszcze może nas spotkać - dobrego i złego. Nie wystarczy Polską administrować, trzeba nią kierować: wytyczać szlaki, rozpoznawać przeszkody, skłaniać do podejmowania wyzwań. /AMEN/

Trzeba przywrócić poważny ton w polskiej debacie politycznej. Musimy pozbyć się dominującej dziś nieznośnej miałkości i atmosfery gry. Trzeba formułować poważne propozycje i przekonywać do nich obywateli. Czuję się w obowiązku aby podjąć to wyzwanie. Naturalnym miejscem dla tej aktywności powinna być dla mnie PO. Po głębokim namyśle doszedłem jednak do - bardzo dla mnie trudnego - wniosku, że w tej partii nie podołam swojemu wyzwaniu. Dlaczego? Z czterech powodów.

Po pierwsze, dlatego, że PO zatraciła swój programowy charakter. Współtworząc z Panem i panem Maciejem Płażyńskim PO zdeponowałem w niej swoją nadzieję na partię, która będzie konsekwentnym liderem modernizacji Polski i Polaków, /o tak - majstrujecie nad modernizacją Polaków aż niemiło.../poprowadzi nas do centrum nowoczesnego świata. Przypomnę, że za najwyższą wartość uznaliśmy wówczas "wolność człowieka - obywatela - jego godność, kreatywność i aspiracje". Mieliśmy "uwolnić energię Polaków", pomóc "oszlifować polskie diamenty", sprawić, że "państwo nie będzie zajęte same sobą"! Dlatego z narastającym rozgoryczeniem obserwowałem metamorfozy programowe PO: niesławny sojusz z kolektywistami z PiS, poddanie się obsesji rozliczeń z PRL, "ukąszenie" ideą IV RP, awanturę o Niceę, akceptację dla obniżenia standardów demokratycznych, porzucenie planu reformy podatków, obojętność wobec degradacji służby cywilnej, itd. Te fascynacje i zwroty zepchnęły w kąt troskę o awans życiowy Polaków - ambitne programy edukacyjne, likwidację barier dla przedsiębiorczości, obniżkę podatków. /no ba - kto dziś wspomni o obiecywanym podatku linowym?/Dewastacji dopełniło podporządkowanie wysiłku programowego grze politycznej, konkurencji z PiSem. Dziś, jak wielu Polaków nie umiem powiedzieć, jaką partią jest PO. Wiem tylko, że w danej sprawie nie jest PiSem. /aczkolwiek osobowo to PO jest jakby PiSem, jeśli np. Mężydło mógł przejść z PiS od PO uwaga! b e z k o n i e c z n o ś c i zmiany poglądów.../

Po drugie, dlatego, że straciła ona spójność. Współtworząc naszą platformę obiecywałem publicznie, iż zgromadzi się na niej "wspólnota zwarta, skupiona wokół łączących ją idei i celów programowych, a nie zgromadzenie od Sasa do lasa czy sprytne joint-venture zawiązane w celu zdobycia wpływów i władzy". Naszą partię mieli stanowić "ludzie wypróbowani, którzy po stokroć wykazali wierność głoszonym przez siebie zasadom, którzy w działaniu, a nie tylko w słowach udowodnili swoje kompetencje i odpowiedzialność". /ależ trzon był wypróbowany w grach operacyjnych Służby Bezpieczeństwa... prawda, panie MUST?/ Nie tylko mną wstrząsnęło zaproszenie do grona kandydatów do Parlamentu Europejskiego pana Mariana Krzaklewskiego, który jest przecież symbolem sprzeciwu wobec otwarcia i modernizacji Polski. A to tylko jedna z wielu osób, których poglądy i dorobek polityczny wprowadziły do PO chaos, pozbawiły ją w moich oczach wiarygodności. Nadały jej też rys cynizmu, na który partia reformatorska pozwolić sobie nie może.

Po trzecie, dlatego, że PO stała się partią władzy. Budując ją zapewnialiśmy Polaków, że będzie się różnić od innych partii, które "są jak korporacje - rozgałęzione przedsiębiorstwa z udziałami we wszystkich dziedzinach życia społecznego i gospodarczego. /tyle słów zamiast prostego określenia mafia.../Zajmują się gruntowaniem wpływów i zarządzaniem układem interesów na wszystkich szczeblach władzy - od samorządu dzielnicy do senatu - i we wszystkich jednostkach finansowanych przez państwo - od kas chorych, przez teatry do komunalnych cmentarzy". /święte słowa.../Czy moglibyśmy dzisiaj inaczej opisać PO? Czy moglibyśmy powiedzieć, że jest "inna, lepsza. Nie zajmuje się swoimi interesami, ale tym co stanowi istotę partii - realizacją programu w parlamencie"? Czy moglibyśmy nie zgodzić się z panem Rafałem Dutkiewiczem, gdy twierdzi, że dla przedstawicieli PO "w samorządach decydentem nie są wyborcy, tylko aparat partyjny"? W zapomnienie poszły prawybory, współpraca z organizacjami i środowiskami społecznymi, "lekkie struktury na wzór amerykański". PO dołączyła do niesławnego grona poprzedniczek upartyjniających państwo, gmatwających interes prywatny z publicznym i bezwstydnie rozbudowujących nomenklaturę.

W partii władzy, chaotycznej i wieloznacznej, partii, która zapomina o swoich celach i obietnicach nie ma miejsca dla mnie i mojego zadania. /o zadaniu pomówimy potem/ W takiej partii nie da się uzgodnić i zrealizować ambitnych planów modernizacyjnych, projektów o strategicznej głębi, przedsięwzięć naruszających interesy istotnych grup społecznych. Takiej partii - i to jest czwarty powód - nie uda mi się też zmienić. Oceny i propozycje obojętnie czy zgłaszane prywatnie czy publicznie nie zdają się na nic, gdy brak jest elementarnych form wewnętrznej debaty oraz demokratycznych procedur wyciągania z niej wniosków. A tak właśnie jest w PO. Krytyka i postulaty zmian interpretowane są jako przejawy osobistych ambicji, chęć podważenia autorytetu kierownictwa, zamiar zajęcia czyjegoś stanowiska. Myśl o zaangażowaniu się w taki proces jest dla mnie odstręczająca.

Takie są powody mojej decyzji. Z ciężkim sercem opuszczam partię, którą współtworzyłem. Nie opuszczam jednak środowiska, które Platformę powołało do życia. To także moje środowisko. Darzę je szacunkiem, życzliwością i przyjaźnią. Demokratów i liberałów, "ludzi umiarkowanych i nowoczesnych, samodzielnych i przedsiębiorczych, inteligencji, młodzieży; ludzi, którzy współczesny świat rozumieją, potrafią go wykorzystać i twórczo rozwinąć; ludzi, którzy doceniają znaczenie rozumnego przywiązania do tradycji i zasad". Nie tylko go nie opuszczam - odchodzę z partii by go nie zawieść. By na nowo podnieść nasze cele i marzenia. Wierzę, że robię to dla dobra Rzeczpospolitej.

Z poważaniem i sympatią,

Andrzej Olechowski

PS. Z oczywistych względów pozwolę sobie ten list podać do wiadomości opinii publicznej.

Źródło: http://tiny.pl/3z4s

Cóż... takie pierwsze myśli mi się nasunęły po lekturze wspomnianego listu. Potem przypomniałem sobie karierę pana O. Pójdźmy więc dalej...

Fakty: negowany przez rząd PO kryzys gospodarczy jest faktem, dziura budżetowa zdaje się być większa nawet od ego Kołodki, do wyborów prezydenckich szmat czasu, realne ryzyko rozliczenia z obiecywanych cudów, możliwy spadek notowań i przegrana Tuska.

Efekty: jakby napisał Michalkiewicz: razwiedka właśnie zaczęła zwijać parasol ochronny nad PO i tylko czekać, aż TW Stokrotka zrobi miazgę z Tuska bądź Schetyny dając sygnał do odwrotu. Co zatem powinien zrobić sztab oficerów prowadzących? Zaproponować szanownym wyborcom godną alternatywę. Czyż może być lepszy kandydat niż pan dr Olechowski znany tu i ówdzie, jako TW Must?

Na fotografii: TW Bolek, TW Must, TW Alek - trzech tenorów w nowej grze operacyjnej...

wtorek, 23 czerwca 2009

Cuda, cuda ogłaszają...


Nasz wspaniały liberalno-ludowy rząd właśnie się zastanawia:
1. nad powrotem trzeciej stawki PIT w wysokości 40 procent,
2. nad podniesieniem składki rentowej,
3. na wyższymi stawkami VAT i akcyzy,
4. czy dziura budżetowa będzie mniejsza niż 50 miliardów złotych...

Motłoch pewno zapomniał, że kryzys to wymysł Kaczorów...i zagłosuje na Słońce Peru w wyborach prezydenckich.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Czerwony bohater...



Czarny czerwony prezio USA w graficznym zilustrowaniu jego cudów mówionych. Kiedy Tusk się doczeka podobnej perełki?

wtorek, 16 czerwca 2009

Samolot...



O.. właśnie takim samolotem poleci Minister Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej na Ukrainę ze swym niemieckim odpowiednikiem. Jako, że zdjęcie nieduże: na stateczniku widnieje napis Luftwaffe a na boku namalowano czarny krzyż...

Znak czasu?

Notka techniczno-historyczna:

Oficjalne samoloty rządowe Bundesrepublik Deutschland były i są na stanie Ministerstwa Obrony BRD, jako takie wchodzą w skład Luftwaffe. Na zdjęciu widzimy Airbus a310-304 vip, wymalowanego na biało z czarno-czerwono-złotym paskiem i flagą na stateczniku pionowym; oznaczenie 10+21, msn 498 nazwa: Konrad Adenauer.

Przed malowaniem łagodzącym samoloty tego typu wyglądały tak:


Świat się zmienia i Luftwaffe się zmienia, Niemcy się także zmieniają...

Historycznie Luftwaffe kojarzyło się raczej z takim obrazkiem:



Jak widać nasi sąsiedzi mają wielkie zamiłowanie do tradycji :)

piątek, 5 czerwca 2009

4 czerwca 1989r.

Cała Polska świętowała wczoraj "obalenie komunizmu". 35% posłów pochodziło z demokratycznych wyborów... z czego jakaś połowa /w optymistycznym założeniu/ była uwikłana w agenturalną przeszłość a być może i była czynną agenturą. Pozostałe 75% Sejmu wypełniały komunistyczne betony w otoczeniu satelitów z SD i ZSL. Demokracja pełnym pyskiem.

Jak konała komuna, bo święto wskazywałoby że to się stało w jednym dniu? Opozycja po obaleniu komuny pozwoliła na wybranie prezydentem Jaruzelskiego a Kiszczak! został ministrem obrony narodowej. Święto obalenia komuny...na z góry upatrzone pozycje. Co było potem? Po agencie Jaruzelskim prezydentem został TW "Bolek" a po "Bolku" TW "Alek"... Teraz prezydentem jest Lech K. także uczestnik Okrągłego Stołu i kombatant z Magdalenki. Głosowałem nawet kiedyś na Wałęsę, żeby prezydentem nie został agent Tymiński...

Świętowano wczoraj na całego: telewizje na wyścigi pokazywały wszelaką agenturę. Widziałem takich tuzów jak Moczulski, Kwaśniewski, Wałęsa, Jaruzelski...

Szczęka opada.
Wstydzę się...

PS. Jak donosi Gazeta W. "Dziś zaczyna działalność fundacja Centrum im. prof. Bronisława Geremka. Ma dokumentować i promować dorobek byłego ministra spraw zagranicznych. Fundację założyła rodzina i przyjaciele prof. Geremka. W jej władzach są m.in.: Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, b. szef MSZ Adam Rotfeld, szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz, historyk prof. Henryk Samsonowicz, prezes Fundacji im. Stefana Batorego Aleksander Smolar i syn Bronisława Geremka -Marcin." Czyżby tworzono filię Wielkiego Wschodu Francji na polski protektorat?

wtorek, 2 czerwca 2009

List córki gen. Fieldorfa...

Jako, że w Wybiórczej tego raczej nie opublikują przytaczam w całości list pani Fieldorf-Czarskiej do dr Aliny Całej, która wsławiła się dosyć oryginalnym podejściem do kwestii polskiej pomocy w Holokauście. Otóż na pytanie "Rzeczpospolitej":- "Za śmierć ilu Żydów są według pani odpowiedzialni Polacy?" Pani doktor z Żydowskiego Instytutu Historycznego odpowiedziała: "W pewnym sensie za śmierć wszystkich 3 milionów". Oczywiście, włos jej z głowy nie spadnie... bo obraża Polaków... Taki kraj. Tacy ludzie.




Gdańsk, 28 maja 2009 roku


List otwarty Marii Fieldorf-Czarskiej do dr Aliny Całej
z Żydowskiego Instytutu Historycznego


Obejrzałam przypadkiem telewizyjny program redaktora Tomasza Lisa z Pani udziałem. Program dotyczył podłego artykułu "Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów", opublikowanego niedawno w niemieckim "Spieglu". Ze zdumieniem stwierdziłam, że jedyna różnica między spieglowskimi specjalistami od zamazywania odpowiedzialności Niemców za zbrodnie na obywatelach Polski narodowości żydowskiej a Panią polega na tym, że Pani robi to z większą złością wobec Polaków i jeszcze bardziej niesprawiedliwie niż Niemcy. Aż trudno uwierzyć, że jest Pani obywatelką RP i pracownikiem instytutu naukowego, dotowanego zapewne z budżetu Państwa Polskiego.

Sprawa jest tym bardziej bolesna, że niemieccy redaktorzy "Spiegla" zaatakowali tym razem polskich chłopów. Oni mogą o tym nie wiedzieć, ale Pani jako historyk musi wiedzieć, że aktualnie trwa w Kościele katolickim proces beatyfikacyjny, w którym jest m.in. chłopska rodzina Ulmów. To symboliczna historia, takich było wiele. A co zrobić z ponad 6 tysiącami Polaków, którzy są "Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata"? W Talmudzie napisano, że "kto ratuje jedno życie - ratuje cały świat". Ponad 6 tysięcy razy Polacy ratowali w czasie wojny "cały świat". To przypadki znane i opisane, a ile jest jeszcze nieopisanych? Tymczasem Pani, obywatelka Polski, taki ma dla nich szacunek, że znieważa naród, który ich wydał i wygłasza Pani o tym narodzie niesprawiedliwe i uogólniające sądy.
Kiedy myślę o Józefie Ulmie, polskim rolniku, zamordowanym przez Niemców 24 marca 1944 roku w Markowej - razem z żoną Wiktorią w błogosławionym stanie i sześciorgiem małych dzieci oraz ośmiorgiem ukrywanych przez siebie Żydów - to zastanawiam się, co ci zamordowani Żydzi powiedzieliby Pani, gdyby dziś mogli przemówić? Co by powiedzieli na temat "przyjaźni" niemiecko-żydowskiej obserwowanej w naszych czasach, kosztem Polaków - "pomocników Hitlera"?
Staram się zawsze kończyć moje spory z różnymi ludźmi propozycjami pokojowymi, pozytywnymi. Także teraz mam propozycję, by pomogła mi Pani w realizacji pewnego pomysłu. Moim zdaniem, należy podziękować wszystkim Żydom, którzy po wojnie pomagali polskim patriotom, prześladowanym i mordowanym przez sowieckie siły "bezpieczeństwa publicznego" tylko dlatego, że chcieli Polski wolnej, suwerennej. Żydzi mieli duże możliwości pomagania, ponieważ wielu z nich zajmowało wysokie stanowiska w aparacie partyjnym i policyjnym Polski sowieckiej. Co prawda, mojemu ojcu nie pomogli, ale uczestniczyli w mordzie sądowym; pisali akt oskarżenia i wydali dwa razy wyrok śmierci na ojca, wysługując się Związkowi Sowieckiemu za stanowiska i ordery. Ale ja, z powodu Auscalera, Merza, Wajsblecha czy Górowskiej nie mogę sobie wyrabiać opinii o całym narodzie żydowskim.
Zapewne zna Pani, jako historyk, liczne przykłady pomocy udzielonej Polakom przez Żydów. To jest istota mojej propozycji, którą sformułowałam w liście otwartym do Adama Michnika już w styczniu 2001 roku, opublikowanym w "Naszym Dzienniku", zignorowanym przez "Gazetę Wyborczą". Niestety, do dziś nie dostałam odpowiedzi. Pora wrócić do sprawy.
Zorganizujmy wspólnie - Polacy oraz Żydowski Instytut Historyczny - akcję upamiętniania Żydów, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków z rąk NKWD-UB i KGB-SB w latach 1939-1989, szczególnie w okresie okrutnej sowieckiej okupacji Kresów oraz w pierwszym dziesięcioleciu po wojnie. Mam nadzieję, że teren niezbędny do sadzenia drzew, upamiętniających szlachetne czyny, zostanie udostępniony przez odpowiednie władze. Szlachetność i odwaga ludzka winny być zauważone i nagrodzone nie tylko przez Izrael, ale i przez Polskę. Pani jako Żydówka z polskim obywatelstwem na pewno to rozumie.
Jeśli chodzi o motto całej akcji, to zapewniam Panią, że w Ewangelii znajdzie się wiele pięknych myśli o wymowie zbliżonej do tych o ratowaniu świata przez dobre uczynki pojedynczych ludzi.
Maria Fieldorf-Czarska
córka gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa "Nila"

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Awers i rewers...


fot. P.Ulatowski/P.Kowalczyk

Analizując historię najnowszą Polski zastanawiałem się, jak zatytułować to zdjęcie. Koncepcji było kilka.

Walka toczyła się pomiędzy takimi tytułami:
1. Awers i rewers
2. Wash & Go
3. Jekyll & Hyde
4. Parada agentów
5. Bolek i Lolek

Wszystko pasuje, wygrało pierwsze skojarzenie :)

niedziela, 31 maja 2009

Rzuć palenie...


Oczywiście palę... Tym niemniej w trosce o zdrowie Narodu a także w związku z chęcią osłabienia wpływów do budżetu państwa apel o rzucenie palenia formułuję. Jako ciekawostkę dołączam fotkę ukazującą politykę firm tytoniowych z cyklu: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Rzecz jasna do nałoga, którym jestem trafia bardziej reklama z wewnętrznej części opakowania :)

Byłbym zapomniał... jutro rzucam palenie!

środa, 27 maja 2009

Curiosum...


Na fali komentarzy i połajanek do "sprawy" Kataryny wypłynął kolejny autorytet od wszystkiego pan prof. Marcin Król. Wylał wiadro argumentów o treści nader wątpliwej: a to, że blogi to rzecz idiotyczna /w domyśle bloger=idiota/, a to że demokracja to ustrój z którego należy wyeliminować anonimowych komentatorów.

Brawo panie Profesorze. Również uważam demokrację za ustrój najgorszy z możliwych, ale przecież nie jestem profesorem...
Kneblowanie anonimowych wypowiedzi to zamach na wolność osobistą, swobodę wypowiedzi i wiele innych tzw. praw podstawowych. Mówi pan: "Oceniam to jako złe zwycięstwo demokracji, bo każdy idiota ma dzięki temu takie same prawa do wygłaszania swoich sądów jak wybitni myśliciele, publicyści, czy prawdziwi dziennikarze. Tymczasem anonimowa opinia nie pomaga w kształtowaniu życia publicznego, a psuje je." Pełna zgoda i totalna kompatybilność poglądów tylko dlaczego pan nie napisze otwartym tekstem, iż demokracja w ogóle jest zła i szkodliwa? I dlaczego niby anonimowy pogląd ma być gorszy od podpisanego imieniem i nazwiskiem? Bo widzi pan... piszę bloga m.in. z powodu żałosnej suszy intelektualnej dziennikarzy realizujących się w naszych mediach. Wkurza mnie ich plebejski język, tępe żarty i uporczywa mania niezasadawania pytań, które mi cisną się na usta! Oczywiście są i wyjątki, ale mało ich...oj mało. Ten blog to taki mały, mój, całkowicie prywatny Cierpiętnik. Działka, którą uprawiam tylko i wyłącznie dla siebie. Oczywiście cieszę się, że ktoś czasem tu zajrzy, ale na dobrą sprawę to ciężko wyczuć czy aby nie ogląda zdjęć ;)
No ba, czepiam się a przecież nawet komentatorów wypłoszyłem :)

Kto mi to umożliwił? Pogardzana przeze mnie demokracja... Kwadratura koła, czy coś innego?

Link do artykułu: http://tiny.pl/375f

wtorek, 26 maja 2009

Tylko dla Generała?

Uwaga: Osoby delikatne proszone są o zaniechanie oglądania :)



Wprawdzie ponoć ten tekst był dedykowany pewnemu generałowi, ale można weń wpisać zdecydowanie więcej nazwisk... Wystarczy pomyśleć o jakimś nielubianym polityku...play i robi się człowiekowi tak jakoś raźniej :) Raz, że samemu nie przeszłoby przez gardło, dwa: profesjonalne rozłożenie akcentów...

Nazwisko generała pozostawię w domyśle - wykażę się odpowiedzialnością "anonimowego" blogera za słowo.

Czapki z głów przed Emilianem Kamińskim. Do tego naprawdę trzeba mieć talent :)

niedziela, 24 maja 2009

Autostrady...


Koń, jaki jest każdy widzi...

Polecam bardzo dobry tekst dot. budowy autostrad w naszym kraju.

Link do artykułu: http://logistyka.wnp.pl/autostrady-pod-napieciem,5557_2_0_0.html

Dla zachęty przytaczam cytat:

"W powojennej Polsce nigdy nie stworzono porządnego programu budowy autostrad, a nawet jeżeli taki był, to się nie przebił. Ja o takim nie słyszałem. Jesteśmy ewenementem w skali światowej. Są dwa podstawowe systemy tworzenia sieci infrastrukturalnej: pierwszy uwzględnia potrzeby wewnętrzne danego kraju, drugi potrzeby zewnętrzne i jest charakterystyczny dla państw o ograniczonej suwerenności. Co to oznacza? W tym drugim przypadku sieć autostrad służy tranzytowi, ma układ szachownicy. I tak jest w Polsce - korytarze A1 i A3 (z którego zrezygnowano) z północy na południe oraz korytarze A2 i A4 w układzie równoleżnikowym. I dlatego w drugiej dekadzie XXI wieku do stolicy Polski nie można dojechać żadną autostradą. We wszystkich krajach najpierw analizuje się potrzeby wewnętrznego skomunikowania głównych miast, a potem wynika z tego tranzyt. Nie może być odwrotnie. A jednak w Polsce jest..."

Kolejna "spiskowa teoria dziejów"? A jednak w Polsce jakby takich teorii było więcej....

piątek, 22 maja 2009

Chamem trzeba się urodzić...


Po wyczynach Palikota i Niesiołowskiego właściwie nic nie powinno dziwić. Jednakże "Minister Jacek Vincent Rostowski włożył sobie długopis do nosa podczas prezydenckiego orędzia, natomiast Kazimierz Kutz nie wstał, gdy na salę wszedł Lech Kaczyński. Kiedy Prezydent zaczął przemawiać Kutz ostentacyjnie rozłożył gazetę i zabrał się do lektury...

Jestem Ślązakiem i jest mi cholernie wstyd za pana Kutza. Kindersztuby brak... ewidentny. Mam gdzieś jego dorobek. Przykre, że wybitny reżyser jest CHAMEM!

Fotka zaczerpnięta z http://yarrok.blogspot.com/2009/01/z-zycia-elit-rzadzacych-cz-1.html. Dla niewtajemniczonych Towarzysz Decymber to Zdzisław Grudzień - śląski guru partyjny z lat siedemdziesiątych.

wtorek, 12 maja 2009

Rozdano Wiktory...


Rozdano Wiktory. Rozdano to właściwe słowo. Kryteria i kategorie dziwne i ulotne. Co przyświecało przyznawaczom? Pewno nigdy się nie dowiem. Może chodzi o dokopanie Kaczorom? Pochwałę bylejakości? Przypodobanie się publice? Wzbudzenie sensacji? Komu dać Wiktora? Komu nie dać? Komu komu bo idę do domu...

Na początek pochwalę przyznanie zasłużonych nagród Annie Dymnej, Elżbiecie Jaworowicz, Piotrowi Fronczewskiemu, Franciszkowi Pieczce i Robertowi Kubicy. Zasłużyli i są godni wyróżnienia.

Ale reszta? Pozwolę sobie skomentować jednozdaniowo:
Lech Wałęsa /najpopularniejszy polityk/ - co z niego za polityk - mędrzec Europy będący zwolennikiem i przeciwnikiem Unii jednocześnie o chwiejnym morale...
Tomasz Lis /najwyżej ceniony komentator i publicysta/ - rzekłbym najbardziej tendencyjny dziennikarz w Polsce - wielki manipulator...
Piotr Kraśko /najpopularniejszy prezenter telewizyjny/ - na bezrybiu i rak ryba no i Kammel jakby spalony...
Jarosław Kuźniar /największe odkrycie telewizyjne roku/ - rzeczywiście odkrycie - new age "dobrego" wychowania i "poprawnej" polszczyzny...
Stanisław Dziwisz - czy sekretarka wybitnego onkologa może być równie dobrym onkologiem?

Reszty nie znam, to i się nie wypowiadam.

niedziela, 10 maja 2009

Agitka cd.



Na zdjęciu: Kandydat na europosła Krzysztof Kononowicz /w środku/ w towarzystwie dwóch czerwonych pajaców.

Skoro nie wszystkim się podoba Unia Polityki Realnej to dzisiaj przedstawiam program pana Kononowicza:

"Po pierwsze: policja na ulice. I koniecznie zmienię im mundury, bo te niebieskie nie podobają mi się. Po drugie: zakłady muszą powstać państwowe, a nie zagraniczne. Wszyscy ludzie muszą mieć chleb, żeby nie głodowali. I dla młodzieży żeby powstały hale sportowe. To dla mnie najważniejsze jest. Poza tym hipermarkety pójdą za miasto. Te, które już istnieją trzeba przerobić na sale gimnastyczne. Będę żądać od przewodniczącego całej Unii Europejskiej, aby zmienił ustawę o karalności. Nie chcę, żeby kara śmierci wróciła. Za morderstwo dożywocie. Tylko nie tak jak teraz, że siedzą w celi. Jest tyle dróg do wybudowania, a w więzieniach siedzi darmowa siła robocza. Łopata do ręki i kop. W całej Europie tak powinno być. Nie tylko w Polsce, ale i na Białorusi, wszędzie. I trzeba zmienić ustawę o policji w Europie. Żeby policjant miał prawo, jak chuligana złapie na gorącym uczynku, dobrze w dupę dać. To taki przestępca na drugi raz się zastanowi. Ale ludziom broni bym nie dawał. Bo od obrony przed bandytami jest policja”.

Ot i program jest całkiem spójny :)

Z dedykacją dla tych, którzy mówią że nie mają wyboru...

czwartek, 7 maja 2009

Wybory...


Mimo iż Parlament Europejski nie ma żadnej realnej władzy i może jedynie apelować...

DO WYBORÓW IŚĆ TRZEBA!!!

Demokracja wprawdzie jest systemem beznadziejnym, jednakże dopóki nie ma innego należy z niego korzystać.

Poniżej fragment z bloga Janusza Korwin Mikke na ten sam temat. A że Jego argumentacja jest zdecydowanie lepsza od mojej a cel zbożny zatem cytuję:

"Pytającym, co robić w tych wyborach, odpowiadam:

1) Głosować na UPR i namawiać na to ludzi myślących.

2) Tym, którzy nie zagłosują na UPR, wytłumaczyć, że spóźniona o tydzień majówka nie jest zła, a – jak wyliczyli kanadyjscy libertarianie – szansa, że nasz głos zdecyduje o czymś w wyborach jest 17.000 razy mniejsza, niż szansa, że idąc do lokalu wyborczego wpadniemy pod samochód! (wyborcy UPR nie boją się ryzyka!)

3) Jeśli ktoś upiera się, by „spełnić obowiązek unijno-obywatelski” to usilnie starać się nie dopuścić, by zagłosował na kogoś z Bandy Czworga: PiS, PO, PSL lub SLD!

Uzasadnienie:

a) Głosowanie na NICH to zgoda na system korupcji i złodziejstwa, jakie te partie stworzyły w Polsce, to powiedzenie IM, że uważamy, iż tak jest dobrze

b) Ogromna część, o ile nie większość, kandydatów z tych partyj to aferzyści, którzy są tam teraz wysyłani, by uzyskali immunitet. Czy ktoś chce, by aferzyści mieli immunitet, wygodne synekury i dożywotnie wysokie emerytury?

Propagować powyższe na wszystkich możliwych forach! "

Nic dodać, nic ująć :)

No może jedno zdanie: ROZPIEPRZYĆ TO BADZIEWIE OD ŚRODKA!!