Motto: Dążenie do równowagi pomiędzy wszelkimi opiniami, tolerancja, moralny czy religijny pluralizm, to oznaki społeczeństwa w stanie pełnego rozkładu...
sobota, 1 października 2011
Gówniana argumentacja...
AM zachęca do głosowania w ten sposób:
"Boję się, że są u nas młodzi ludzie, którzy nie pójdą głosować. Mój znajomy wyznał niedawno, że "kilka miesięcy temu rozmawiał z 18-latkiem mówiącym, iż zamierza wyjechać z Polski, bo nie ma pracy, no i w ogóle... On nie może już wytrzymać tego, co robi Kaczyński, który sieje nienawiść; sytuacja w Polsce jest nie do zniesienia, gdyż Kaczyński zieje jadem"."
Moje pytanie jest następujące: kto rządził przez ostatnie 4 lata i dlaczego młodzi ludzie nie mają pracy i są skazani na emigrację?
Polecam cały artykuł: http://wyborcza.pl/1,75968,10388706,Glosujcie___szkoda_Polski.html
---------------------------------------------------------------------------------------------
Aneks komentarz pod ww. artykułem A.M.
Autor: citaobscura
"Miałem się nie znęcać nad upośledzonymi, ale jak nie skomentować, „kiej lazo”, jak mawiał strzelec Kiszulko z książki Wańkowicza, co to chciał oszczędzić amunicję, ale, „jak oszczędzisz, kiej lazo”, Niemcy, znaczy się. No, tym razem lezie Adam Michnik. Szczątek dawnej wielkości z czasów rzadów jednej partii i jednej gazety. Teraz , to już tylko na Salonie 24 go przeczytają i co bardziej bezlitośni skomentują, w tej liczbie niżej podpisany.
Napuszone, nadęte grafomaństwo arcykapłana/pompolita Sekty Antypisa jest, jak homilia dla kapłanów średniego szczebla tej sekty, albo wstępniak, dodajmy, równie śmiertelnie nudny wstępniak szefa Głównego Zarządu Politycznego Armii Radzieckiej, za którym podążały w karnej kolumnie czwórkowej wstępniaki pomniejszych politruków. Niby trzeba mieć wyłożone na biurku, że niby wszyscy podwładni pilnie czytają i nawet wynotowują co trafniejsze akapity, ale i tak nadają się tylko na gwóźdź w latrynach w jednostkach , pocięte na regulaminowe kawałki 15 na 15 cm. Tu wyjaśnienie, pompolit to był kiedyś politiczeskij pomoszcznik, czyli politruk.
Na początku typowy dla Wyborczej anonimowy, nie mam wątpliwości, ze zmyślony młody człowiek, a właściwie, nie sam młody człowiek, tylko znajomy, ktory zna młodego człowieka. Zawsze jast tam jakaś pani Henryka z Przasnysza, prządka Julia z Łodzi, albo były Akowiec z opaską, piętnujący jątrzącą politykę Kaczyńskich, teraz już tylko Kaczyńskiego. Ów młody człowiek ma dosyć jadu Jarosława Kaczyńskiego do tego stopnia, że zamierza wyjechać. To znaczy, dokładnie: „bo nie ma pracy, no i w ogóle... On nie może już wytrzymać tego, co robi Kaczyński, który sieje nienawiść; sytuacja w Polsce jest nie do zniesienia, gdyż Kaczyński zieje jadem".
Przypomina to filmy z PRL, w której aktorzy, imitując rozmowy przy kawce, rozmawiają o agresywnej polityce paktu Nato, oburzających działaniech imerializmu amerykańskiego i odwetowcach zachodnioniemieckich, jakby czytali z rozłożonego na stoliku numeru „Żolnierza Wolności” , pierwowzoru „Gazety Wyborczej”. Teraz mamy sianie nienawiści i jad. Podejrzewam, że ten znajomy to nie kto inny, jak Kuczyński, Wołek, Bartoszewski, albo Niesiołowski, kultowi już Szaleni Starcy Platformy.Nikt inny nie używa takiego języka i nie żyje w takiej paranoi. No, może jeszcze Bratkowski, postrach kiosków Ruchu na osiedlu ( ponoć opluwa wyłożone gazety) z tymi fackelzugami, skąd on to wytrzasnął, Bóg i lekarz pierwszego kontaktu raczą wiedzieć. Ależ ta starość potrafi być straszna...
Zaraz, zaraz, emigracja, jad...byłżeby to jednak maturzysta Bartoszewski? On też tak zamierzał, a w każdym razie groził, chrypiąc i wrzeszcząc do kamery, aż ślina z mikrofonu ściekała ( fuj!) . Może Michnikowi sie po...kręciło i dał tekst sprzed czterech lat?
Ciekawe, może ten „młody człowiek” naczytał się , na przykład takiego wywiadu:
„To jest coś nieprawdopodobnie lizusowskiego, podłego, paskudnego. To jest obrzydliwe i płaskie. Ja myślałem, że z upadkiem komunizmu takie filmy odeszły razem z PRL. Żałosne, smętne PiS-owskie widowisko. Ohydna, brudna PiS-owska propaganda przygotowana przez PiS-owskich lizusowskich propagandzistów. Kaczyński to taki prowincjonalny dyktatorek. Najchętniej by wszystkich powsadzał do więzienia, to podła postać, paskudna. To jest zdumiewające, że nie ma w tym lizusowskim, obrzydliwym filmidle słowa o ojcu. Tam jest jakaś wstydliwa tajemnica, o ojcu nic nie mówią. To jest jakiś kult matki dziwaczny. Głupota, podłość i nienawiść nie może wygrać. Lizusostwo, pogarda, chamstwo nie mogą zwyciężyć. Obrzydliwość, kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo, i jeszcze raz nie będą górą. Część Polaków się nabiera. Polacy, widać, są kompletnymi idiotami. Obrzydliwe i podłe, i haniebne. Pokazują te panienki od Kaczyńskiego, które nie mają nic do powiedzenia. Głupie i młode, i puste. Nie mogę milczeć, jak widzę to kłamstwo, ten teatr, tę obłudę, tę hipokryzję. Jak przegra, znów powie, że był na prochach. Po tych wyborach zaczną się procesy dekompozycji w tej groźnej partii Jarosława Kaczyńskiego. Najwyższa pora, żeby się rozpadła, rozleciała. To nie jest partia, to jest sekta, to jest PiS-owska gromada, lizusowska czereda. Partyjne bojówki to są bojówki PiS-owskie. Żulia żulię żulią pogania, łyse pały, chuligani, żule. Tak jak Kościół jest dziś rozliczany za pedofilię, tak część Kościoła będzie rozliczana za popieranie PiS. Poparcie dla PiS jest gorsze od pedofilii. Księża nie mają prawa popierania partii politycznych”.
No, w takim razie jest usprawiedliwiony, po przeczytaniu czegoś takiego woła sie lekarza albo dla siebie, albo dla tego udziającego wywiadu. I o emigracji też się myśli, jako o planie B. Co prawda to akurat mówił polityk Platforny Obywatelskiej, wysunięty przez nią to najwyższych stanowsk i delegowany do reprezentowania jej w mediach. Ale to szczegół, każdemu może się pomylić, zwłaszcza w pewnym stadium, które każdego kiedyś czeka. Oby nie, mam nadzieję nie dożyć czegoś takiego, ale natura potrafi być bezlitosna. To jeszcze jeden powód, by podejrzewać, że ten młody człowiek, to Bartoszewski, zwany profesorem. Kto inny mógł nie rozpoznać, że to PO posługuje się takim językiem, że to zwolennik PO zamordował PiSowca, a nie odwrotnie?
Sam Adam Michnik nie oszczędza opozycji, pełno tam mitomaństwa, kłamstwa, bredzenia, nasyłania służb specjalnych i najgorsze, „ogłoszono Wałesę agentem”. Jak rozumiem, nie był, a jak się przyznał, to przez pomyłkę, OK.
I na koniec , perełka:
„Miałbym dobrą radę dla tego 18-latka: zanim wyjedziesz za granicę, idź do urny wyborczej, by zablokować powrót Jarosława Kaczyńskiego do władzy”.
Znaczy, Wujek Dobra Rada radzi- zagłosuj, jak mówimy, uratuj nas, a potem sp.. gdzie chcesz. Już nie będziesz potrzebny.
Ależ się, q.. boją! Ależ im zwieracz chodzi! A mnie , jakby miód na serce lali, hi,hi!"
czwartek, 13 stycznia 2011
Nie miałem czasu...
wtorek, 16 listopada 2010
Szambo...


Fotki wykonał pan Bartosz Bobkowski z Gazety Wyborczej.
Poniżej przedstawiam kilka komentarzy obrazujących stopień zadżumienia fanów GW i ich wrodzoną kulturę osobistą:
Michnik, Hall i Bielecki z Orłem Białym. Pierws...
h-mol 10.11.10, 18:12 Odpowiedz
Panu Adamowi Michnikowi przesyłam serdeczne gratulacje, natomiast przyznanie premierowi Bieleckiemu Orderu Orła Białego uważam za znaczną przesadę!
Re: Michnik, Hall i Bielecki z Orłem Białym. Pier
mcjarell 10.11.10, 18:59 Odpowiedz
Słuchaj g...mol!!! Tym razem przegrzałeś. Michnik to cham i szmaciarz, a Bielecki coś dobrego zrobił. Co zrobił Michnik poza pluciem na Polskę?
Re: Michnik, Hall i Bielecki z Orłem Białym. Pier
aaannemarie 10.11.10, 21:13 Odpowiedz
O, amnezja, niewiedza czy ignorancja? To tak jak pytać co zrobił Kopernik, co napisał Kartezjusz. Problem w tym, że czytelnicy GW ( która, przy swym nakładzie, nie zalega półek tak jak inne brukowce) wiedzą, co takiego zrobił Michnik, pamiętają, zwłaszcza ci, którzy sami siedzieli. Nie pchają się też na fora szmatławców.
Re: Michnik, Hall i Bielecki z Orłem Białym. Pier
mcjarell 11.11.10, 00:04 Odpowiedz
Czekaj, czekaj bo nie nadążam.Michnik był astronomem? A to ciekawe.Nigdzie o tym nie pisali. Pisali za to,że bronił komunistów bardziej niż same komuchy.I za to należy się order Orła Białego? Nie wywinęłaś czasami orła?Dziewczyno droga! Gdzieś jest granica przyzwoitości.Michnik na pewno ją przekroczył.Był też kiedyś taki facio Frasyniuk.Ukrywał się po kościołach i na plebaniach, a potem oświadczył, że nie będzie uczestniczył we mszy świętej, bo nie lubi zebrań partyjnych, na których nie ma głosu.Kumasz? takim samym człowiekiem jest dzisiaj Michnik.A gó...ana walczy o utrwalenie komuny w Polsce.Rozumiesz teraz?
Re: Michnik, Hall i Bielecki z Orłem Białym. Pier
h-mol 10.11.10, 23:04 Odpowiedz
Odpowiem używając twojego prostaku języka! Jeżeli nie wiesz chamie zbuntowany, kaczy lizodupie, baranie bez mózgu, kastracie umysłowy, krowi placku i na dodatek rydzykowy pomiocie co zrobił dla Polski Pan Redaktor Adam Michnik to zajrzyj do Wikipedii o ile umiesz czytać i jeżeli coś z tego zrozumiesz. Odemnie zaś sie pisobolszewiku odjeb ale już!
Re: Michnik, Hall i Bielecki z Orłem Białym. Pier
mcjarell 11.11.10, 00:28 Odpowiedz
H-molu! ( powinno być Chamolu ) Nie jestem prostakiem ani baranem bez mózgu. Jestem spokojnym, normalnym Polakiem. W Wikipedii nie piszą wszystkiego, co Michnik zrobił.dzisiaj nie jest godzien Orła Białego.Może kiedyś tak.Boję się, że za kilka miesięcy bronek przyzna ten sam order Putinowi za "aktywne" uczestnictwo w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej.Taka postawa mnie po prostu bardzo martwi.Jeśli ciebie nie, to faktycznie jesteśmy bardzo daleko.To kim ty jesteś, jeśli ja jestem Polakiem.
Re: Michnik, Hall i Bielecki z Orłem Białym. Pier
h-mol 11.11.10, 01:55 Odpowiedz
Przeczytaj co napisałeś durniu o Radaktorze Michniku, a swoje kretyńskie wypociny zamieszczaj w "Naszym Dzienniku". Jesteś baranem bez mózgu bo zamiast tego organu masz czaszkę pełną kaczego pierza, a co cię pisobolszewiku martwi to nie moja sprawa!
Wypada pogratulować aanemarie za trafne umiejscowienie ulubionego tytułu i porównanie Michnika do Kopernika... To Kopernik nie była kobietą????
niedziela, 25 kwietnia 2010
Król jest niebezpieczny...
Wybiórcza poinformowała, że tygodnik WPROST zrywa współpracę z Markiem Królem /byłym redaktorem naczelnym, właścicielem i felietonistą/ za napisanie felietonu pod znamiennym tytułem "Nie polezie orzeł w GW-na" w którym "brutalnie zaatakował "Gazetę Wyborczą" i jej naczelnego Adama Michnika".
Nie mogłem się oprzeć, więc dokopałem się do tego smakowitego artykułu i ośmielam się go w całości przytoczyć, z intencją "dla wolności słowa odrębnego"...
-------------------------------------------------------------------------------------
Marek Król "Nie polezie orzeł w GW-na"
„Sen Wyspiańskiego o Polsce wolnej, żal do współczesnej, ból, sarkazm, ten porachunek poetycki z własnym pokoleniem Wajda przetłumaczył na język filmu, a raczej na wrzask i bełkot. Inteligencję tych czasów przedstawił nam jako bandę niezdolnych do czynu kabotynów, którym w pijackim zamęcie coś tam we łbach się majaczyło. Kazał nam zapomnieć, że z tego środowiska, z tej ziemi, już za lat 30 wyszli pierwsi od lat polscy żołnierze”. W czasach, z których pochodzi ten cytat, nie należało przypominać, że żołnierze ci to legiony Piłsudskiego. Nie napisał tych słów jakiś wyznawca kaczyzmu czy ideolog PiS. To fragment felietonu z początku lat 70. Antoniego Słonimskiego.
Nikt tak konsekwentnie nie zwalczał w tamtych czasach popieranego przez partię i rząd zjawiska wajdalizmu jak twórca tego zapomnianego określenia – Antoni Słonimski. Co było istotą wajdalizmu, wyjaśnia następny cytat z felietonu Słonimskiego. „Niechęć swoją do romantycznych kart naszej historii wyraził już Wajda w ?Popiołach? Żeromskiego. Już nam pokazał, że napoleonidzi, którzy nieśli do Polski sztandary wolności i hasła rewolucji francuskiej, to były żałosne łachudry, kondotierzy spraw przegranych, niepochowane trupy ziemi jałowej".
Mijały lata i wydawać by się mogło, że wajdalizm rósł w siłę. Wizja Polski jako brzydkiej panny na arenie międzynarodowej, niezbyt lubianego członka rodziny europejskiej, zdominowała, wydawało się, serca i umysły Polaków.
Katastrofa, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i znacząca część elit przeciwstawiająca się takiej wizji Polski zdegradowanej, ich tragiczna śmierć, mogła ostatecznie pogrzebać ducha Wernyhory. Ku zaskoczeniu salonu i jego autorytetów tysiące, a może setki tysięcy Polaków w ostatnim tygodniu noc i dzień składało hołd prezydentowi i jego żonie Marii, pierwszej parze najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
Mimo że wcześniej sam Donald Tusk zdegradował prezydenturę do żyrandola i czerwonego dywanu, powtarzając, że prezydent nie jest mu do niczego potrzebny, mimo nieustannego poniżania prezydenta przez Komorowskiego, Niesiołowskiego i Palikota, mimo tego wszystkiego Lech Kaczyński doczekał się wdzięczności i szacunku Polaków. Był z nich dumny i jako pierwszy obywatel kochał, szanował i wierzył w wielkość swoich rodaków. I dlatego, choć poniżany i niedoceniany za życia, po tragicznej śmierci stał się wielkim symbolem dumnej Polski. A symbole w Polsce są bardzo niebezpieczne, bo mogą zniszczyć wieloletni dorobek postępowych polskich Europejczyków, ukrywających brzydką pannę w kątach salonów Brukseli, Paryża czy Berlina.
Nie dość, że wbrew zaleceniom Polacy zaczęli się narodowo bałamucić, to jeszcze ten pochówek pary prezydenckiej na Wawelu.
To był kolejny policzek dla postępowego salonu i zagrożenie, że prawicowo-romantyczna hydra, demony, jak je nazwał Kazimierz Kutz, urosną w siłę. Bezideowe palikmioty nie mogły na coś takiego pozwolić. Redaktor Adam chwycił zdenerwowany za telefon i zadzwonił do Andrzeja do Krakowa. „A… a… Aaandrzej naa... na… napisz list. Zde… zde… zdewaweluj Kaczora. Ty ma… ma… masz sukces z ty… tym ?Katyniem?, to… tobie wolno. A my w… w… w ?Gazecie? cię po… po… poprzemy". Trudno odmówić racjonalności działaniu redaktora, który pokochał jak nikt inny organizacyjną funkcję prasy. Niestety, poparcie było niewielkie, bo Polacy nie dorośli do poziomu wajdalizmu historii.
Niezależnie od opinii i ocen prezydenta Kaczyńskiego Polacy pożegnali swojego prezydenta, podkreślam: swojego prezydenta, po królewsku. Jestem z tego dumny, bo moi rodacy jeszcze raz potwierdzili to, o czym w „Weselu" tak dobitnie pisał Stanisław Wyspiański: „Ptok ptokowi nie jednaki./ Człek człekowi nie dorówna,/ dusa dusy zajrzy w oczy,/ nie polezie orzeł w gówna”. A dzisiaj już wiemy: nie polezie orzeł w GWna, drodzy redaktorzy.
-------------------------------------------------------------------------------------
Prawda... Króla pozbawiła pracy...
źródła: http://wyborcza.pl/1,75478,7811421,_Wprost__przeprasza_za_Krola_i_konczy_wspolprace.html
http://www.wprost.pl/blogi/marek_krol/?B=1200
czwartek, 6 sierpnia 2009
Korzenie...
Cóż.. jeśli już tak psioczę na GW - to należy pójść za ciosem. Pan profesor Robert Nowak, człowiek darzony szczerą niechęcią GW /hehe/, a także człowiek którego bardzo szanuję za pasję przekopywania się przez sterty starych papierzysk opublikował w "Naszym Dzienniku" artykuł zatytułowany "KPP i Gazeta Wyborcza".
Niniejszym ośmielam się wstawić go tutaj w całości. Mam nadzieję, że pan profesor mi wybaczy:
KPP i GAZETA WYBORCZA
Nader szkodliwe dla Polski okazały się, trwające przez kilkanaście lat po 1989 roku, uwarunkowania wynikające z faktu zdominowania życia publicznego przez ludzi wywodzących się ze środowisk Komunistycznej Partii Polski. Szczególnie wyraźnym symbolem awansu dzieci stalinowców z KPP stała się obsada kierownictwa "Gazety Wyborczej".
Począwszy od samego naczelnego Adama Michnika (syna byłego członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy Ozjasza Szechtera i brata stalinowskiego mordercy sądowego Stefana Michnika), wiele osób z "Wyborczej" ma korzenie sięgające partii zdrady narodowej. Weźmy byłą zastępczynię naczelnego Helenę Łuczywo, córkę jednego z bardzo wpływowych funków (funkcjonariuszy) KPP. Ojciec Heleny Łuczywo Ferdynand Chaber był przez 10 lat funkiem KPP. Karany był też w niepodległej Polsce więzieniem za zdradę kraju. Po wojnie, w czasach komunistycznego zniewolenia, partia skierowała go na superważny odcinek propagandy, by ujarzmiać ideologicznie Polaków. Chaber został naczelnikiem wydziału w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, ale szybko awansował do funkcji zastępcy kierownika Wydziału KC PPR, a potem PZPR zajmującego się prasą i propagandą. Funkcję tę pełnił od 1947 do 1969 roku!
Dodajmy do tego postać byłego zastępcy redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Ernesta Skalskiego, jak wiadomo od niedawna, byłego tajnego współpracownika kontrwywiadu PRL. Również jego ojciec - Jerzy Wilker (po wojnie już Skalski) był funkiem w partii zdrady narodowej. Po wojnie awansował za swe "zasługi" dla komunizmu na szefa personalnego Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie. Żona Wilkera, a matka Ernesta Skalskiego, Zofia Nimen, również należała do funków w KPP. Awansowała nawet do rangi sekretarza technicznego Komitetu Centralnego znanej komunistycznej przybudówki - Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom (MOPR). Po wojnie pracowała w Komendzie Wojewódzkiej MO w Krakowie jako kierownik wydziału śledczego do walki z przestępczością nieletnich. Zdaniem Leszka Żebrowskiego ("Ludzie UD - trzy pokolenia", "Gazeta Polska" z 30 września 1993 roku), przez cały okres powojenny była bądź sekretarzem POP PZPR, bądź członkiem egzekutywy w różnych miejscach pracy.
Do czołowych współpracowników "Gazety Wyborczej" należy Dawid Warszawski (Konstanty Gebert), syn jednego z najniebezpieczniejszych agentów Kominternu w USA Bolesława Geberta ps. "Ataman". Po wojnie B. Gebert był redaktorem naczelnym "Głosu Pracy", szmatławca komunistycznych związków zawodowych, i zastępcą sekretarza generalnego Federacji Związków Zawodowych, wreszcie komunistycznym ambasadorem. Jego żona, matka D. Warszawskiego - Krystyna Gebert (z domu Poznańska), była chorążym UB i organizatorką jednego z najokrutniejszych wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie w latach 1944-1945 (wg. L. Żebrowskiego "Ludzie UD...").
Wśród innych współpracowników "Gazety Wyborczej" warto wymienić Edwarda Krzemienia, syna generała Leszka Krzemienia (Maksymiliana Wolfa), karanego w Polsce niepodległej (przez wrześniem 1939 roku) 10-letnim więzieniem za zdradę kraju. Później Krzemień (Wolf) był m.in. szefem Wydziału Wojskowego Związku Patriotów Polskich, szefem Gabinetu Wojskowego Bolesława Bieruta i pełnomocnikiem do spraw pobytu wojsk sowieckich w PRL.
Jako publicysta "Wyborczej" występowała również żona Henryka Wujca z Unii Wolności, Ludmiła Wujec, córka działaczki KPP Reginy Okrent. Po wojnie, w latach 1946-1949, matka Wujcowej pracowała w Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi, a później została dyrektorem biura kadr w Radiokomitecie. Sama Ludmiła Wujec była uważana za najbardziej wpływową kobietę w Unii Wolności.
Naszkowscy (ojciec i córka)
Ojciec dziennikarki "Gazety Wyborczej" Krystyny Naszkowskiej - Marian Naszkowski, podobnie jak tyluż innych rodziców redaktorów Michnikowskiej gazety, był w młodości aktywnym działaczem partii zdrady narodowej - Komunistycznej Partii Polski (KPP), począwszy od 1953 roku. W latach 1939-1941 był współpracownikiem lwowskiej prosowieckiej gadzinówki "Czerwonego Sztandaru". Później należał do grupy żydowskich oficerów politycznych dywizji kościuszkowskiej najbardziej ostro przeciwstawiających się polskiemu patriotyzmowi w organizowanej w Związku Sowieckim polskiej armii (wielokrotnie czytamy o jakże negatywnej roli M. Naszkowskiego pod tym względem we wspomnieniach Zygmunta Berlinga).
Po wojnie bardzo szybko awansował. W latach 1945-1947 był szefem Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu, ambasadorem w Związku Sowieckim w latach 1947-1950, a od 1950 do 1952 roku wiceministrem obrony i szefem Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego. Na tych stanowiskach należał do najzajadlejszych tropicieli gomułkowszczyzny i "polskiego nacjonalizmu". W jednym z najbardziej plugawych, propagandowych tekstów publikowanych na łamach teoretycznego organu KC PZPR "Nowe Drogi" (nr 4 z 1951 roku) pisał m.in. "Zgodnie ze swymi planami z czasów okupacji wywiad imperialistyczny i jego krajowe odnogi od chwili wyzwolenia usiłują za wszelką cenę zdobyć wpływ w naszym ludowym Wojsku Polskim.(...)na polecenie obcego wywiadu i jego transmisji - londyńskiego ośrodka zdrajców Tatarów i Kopańskich - powstaje w naszym wojsku bandycki ośrodek konspiracyjny, gniazdo spiskowców przeciwko naszej ludowej władzy. Nędzne kreatury - Kirchmayer, Herman, Kuropieska, plugawe płody sanacyjnego reżimu i jego faszystowskiej armii, wkradły się podstępnie w zaufanie naszej klasy robotniczej, za judaszowe srebrniki, za amerykańskie dolary planują zagarnięcie władzy, przekreślenie niepodległości Polski, wydanie Ojczyzny naszej w niewolę imperializmu angloamerykańskiego, tego imperializmu, który zawsze był wrogiem Polski, tego imperializmu, który stawiał na nienawistny Polsce militaryzm niemiecki" (por. M. Naszkowski "Nauki procesu bandy szpiegowsko-dywersyjnej, "Nowe Drogi" 1951, nr 4, s. 27-29).
Przypomnijmy, że atakowani przez Naszkowskiego wyżsi oficerowie: Tatar, Kirchmayer, Herman, Kuropieska, byli całkowicie niewinnymi ofiarami sfabrykowanych ubeckich oskarżeń, oskarżeń tak mocno nagłaśnianych publicznie w oszczerczym tekście Naszkowskiego. Z równym jadem atakował tzw. gomułkowszczyznę jako wyraz "zdradzieckiego" polskiego nacjonalizmu. Na łamach "Wojska Ludowego" pisał: "(...) tak więc Spychalski, wielkomocarstwowiec i szowinista zajmował pozycję antynarodową, antypatriotyczną, usiłując osłabić potencjał obronny naszej Ojczyzny. Jest to potwierdzeniem tej wielkiej prawdy, której uczy marksizm-leninizm, że tylko patriotyzm idący w parze z internacjonalizmem jest głęboki i prawdziwy, nacjonalizm zaś stacza się na pozycje zdrady wobec własnego narodu" (cyt. za: B. Nowopolski "Ludzie i oblicza stalinizmu w Polsce w latach 1944-1956", Warszawa 1999, s. 182).
W 1952 roku M. Naszkowski został wiceministrem spraw zagranicznych PRL i piastował to stanowisko do czystek pomarcowych w 1968 roku. Stefan Kisielewski z przekąsem zareagował na wiadomość o usunięciu Naszkowskiego, pisząc: "Wiceminister spraw zagranicznych Naszkowski, enkawudzista, politruk, wróg bezlitosny wszystkich w tym ministerstwie liberałów, dostał kopa i przeszedł na pozbawione znaczenia stanowisko redaktora "Nowych Dróg" (...). Naszkowski, Żyd (mówili, że Ormianin), teść Tykocińskiego, który uciekł na Zachód z Berlina, ale bez żony, bo ta wróciła. Nic mu nie pomogło - poza tym facet potworny" (por. S. Kisielewski "Dzienniki", Warszawa 1996, s. 40).
Córka stalinisty Mariana Naszkowskiego - Krystyna, po obradach Okrągłego Stołu współtworzyła "Gazetę Wyborczą", obecnie jest w zespole "GW" "specjalistką od spraw rolnych". Wybrała więc zatrudnienie w ulubionym miejscu pracy dzieci z różnych rodzin "zasłużonych" działaczy komunistycznych od KPP do PZPR.
Prof. Jerzy Robert Nowak
Takie oto korzenie mają kreatorzy polskich autorytetów...
Na obrazku z pewnym zdziwieniem widzę konstytucyjnie zabronione propagowanie komunizmu. Ręce opadają.
link do artykułu:
http://tiny.pl/hhpwv
środa, 5 sierpnia 2009
Bełkot...
IPN zdaniem Adasia niszczy ludzi.
GW zdaniem moim: manipuluje, atakuje, niszczy ludzi, promuje SB-ków, lansuje socliberalizm dla niszczenia substancji narodu polskiego, wypacza prawdę historyczną etc.
I jestem święcie przekonany, że nie można w żaden sposób porównać tego "niszczenia ludzi" w obydwu przypadkach: IPN "niszczy" kapusiów choć żadna krzywda się im z tego powodu nie dzieje natomiast GW niszczy całkiem porządnych ludzi np. Herbert.
Oczywiście mogę nie mieć racji :)
poniedziałek, 19 stycznia 2009
czwartek, 18 grudnia 2008
Gowin...
W którymś poście albo w jakimś komentarzu wskazałem na Jarosława Gowina, jako na jedynego członka Platformy Obywatelskiej, na którego mogę patrzeć bez obrzydzenia. Co więcej wskazałem go także, jako kandydata na prezydenta... Okazało się właśnie, że pan Jarosław Gowin musi przeprosić Adama Michnika za nazwanie go "faszystą". Rzecz jasna zwrot "musi przeprosić" wynika bezpośrednio z wyroku sądowego...
Rozumiem doskonale oburzenie Michnika.
Jakimż trzeba być człowiekiem, by określić "faszystą" człowieka, który jak twierdzi Wikipedia: "pochodzi z rodziny przedwojennych działaczy komunistycznych: Ozjasza Szechtera i Heleny Michnik", sam był czerwonym harcerzem a jego przyrodni brat Stefan stalinowskim oprawcą?
Wprawdzie wskazywałem już na zaskakującą bliskość faszyzmu z komunizmem, ale jak widać komuniści nie chcą być utożsamiani z faszystami i na odwrót...
Dlaczego o tym piszę? Bo mam wrażenie ogromnej dysproporcjonalności zachowań Michnika. Sam feruje wyroki bez umiaru a obrażanie jego samego raczej nie uchodzi płazem. Mentalność Kalego czy raczej praktyka Talmudu??? Miałby rację Zbigniew Herbert mówiąc " — Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny"? Nie... To przecież tylko poszlaki...
Obrazek: http://tiny.pl/6pbg
sobota, 29 listopada 2008
Światełko w tunelu
Jan Kobylański to polonijna instytucja, powszechnie zresztą w świecie polonusów szanowana. Oczywiście w Polsce nie cieszy się ani uznaniem, ani dobrą prasą, kolejne rządy udają że nie istnieje. Chociaż ostatnio zasygnalizował swoje istnienie i wniósł pozew do sądu przeciwko tym, którzy go przez lata obrzucali gnojem. Wymienić tu wypada częstego bywalca tego bloga Adama Michnika, naczelnego Polityki Jerzego Baczyńskiego oraz panów Ryszarda Schnepf'a, Jarosława Gugałę, Grzegorza Gaudena, Mikołaja Lizuta, Jerzego Morawskiego oraz jedenastu innych "publicystów".
Andrzej Lew - Mirski - adwokat i pełnomocnik Kobylańskiego ujął to w takich słowach: "Przygotowując akt oskarżenia zebraliśmy około dwóch tysięcy artykułów, audycji radiowych i telewizyjnych, w których zawarte są nieprawdziwe informacje na temat Jana Kobylańskiego. To była iście katorżnicza praca, ale było warto. Te wszystkie publikacje to jedna wielka niesprawiedliwość wobec tego zacnego starszego człowieka".
Może idzie ku lepszemu? Może czas świętych krów mija bezpowrotnie? Może... Mam jednak nadzieję, że to nie polski sąd będzie o tym rozstrzygał...
fotka: http://tiny.pl/6g1s
piątek, 7 listopada 2008
Agentura...
Instytut Pamięci Narodowej zakomunikował iż wiceminister spraw zagranicznych Przemysław Grudziński był tajnym współpracownikiem /agentem/ Służby Bezpieczeństwa. Cóż ryby psują się od głowy... Doradca premiera nr 1 to agent Michał Boni. Świętej Pamięci Bronisław G. - były szef MSZ odmówił złożenia oświadczenia lustracyjnego... Przyszły prymas Polski również się tłumaczył dosyć nieprzekonująco u Moniki O. do której Prezydent RP zwraca się per "Stokrotka"... Do tego Maleszka kształtujący czytelników Gazety Wybiórczej i jej szef Adam M. buszujący po sb-ckich archiwach na początku "transformacji" ustrojowej. Są też inni styropianowcy, w odniesieniu do których jest masa wątpliwości... ale dziennikarze nie chcą pytać...
Cóż... taki kraj. Włożyli koronę orłu i na tym kosmetyka się skończyła. Cała reszta bez zmian. Kiszczak z Jaruzelskim oraz Wałęsa to bohaterowie a wszyscy inni to zahukane przez media ofiary: Walentynowicz, Wyszkowski...
Prawda Was wyzwoli.... kiedyś.
obrazek: http://www.mokrudnik.pl/podstrony/kino/foto/repertuar/maj/dobry_agent.jpg
Jutro wyjeżdżam na tydzień... blog w tym okresie nie będzie odświeżany :)
wtorek, 7 października 2008
Michnik czy Szechter?
Adam Michnik wystąpił do sądu z pozwem przeciwko Instytutowi Pamięci Narodowej - informuje "Rzeczpospolita". Domaga się sprostowania informacji zawartej w przypisie do publikacji "Marzec 1968 w dokumentach MSW", że jego ojciec Ozjasz Szechter został aresztowany i skazany w 1934 r. za szpiegostwo na rzecz ZSRR. Akta z procesu, w którym w 1934 r. skazano działaczy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, w tym Szechtera, są przechowywane w Łucku na Ukrainie. Z dostępnych w Polsce źródeł wynika, że akt oskarżenia nie obejmował szpiegostwa.
Działacze Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, w tym Ozjasz Szechter, zostali prawdopodobnie skazani za „zbrodnie stanu”. Mieli bowiem planować oderwanie od Polski terenów ówczesnych województw: lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego, oraz siłową zmianę ustroju w naszym kraju.
http://www.rp.pl/artykul/2,201261_Michnik_pozwal_IPN_za_ojca_.html
Kiedy 20 lat temu ktoś mi mówił, że Michnik jest Żydem to odsądzałem go od czci i wiary. Nie mieściła mi się w ówczesnej główce koniunkturalna zmiana nazwiska. Przecież trzeba być autentycznym antysemitą by zrzec się żydowskiego nazwiska. Gdzie korzenie, gdzie tradycje, gdzie szacunek dla przodków? Pewno i dziś, sporo ludzi się zdziwi: jak to jest możliwe, żeby ojciec naszego Adasia Michnika nazywał się Ozjasz Szechter? To antysemicka potwarz przecież. Może nadejdą także czasy kiedy będzie można mówić także o bracie Adasia Stasiu/też niezła kanalia/..... I jak to się stało, iż jedni Żydzi musieli opuścić kraj a inni w nim zostawali? Czyżby stali "po stronie ówczesnego ZOMO" i pomagali w tępieniu "syjonistów"?
Nikt nie zapyta, jak nazwać ludzi tworzących na terenach II Rzeczpospolitej Komunistyczną Partię Zachodniej Ukrainy....
I kim był ojciec naszego bohatera? Polakiem, Żydem, Ukraińcem czy po prostu komunistą? I jakie wartości przekazał swoim synom? Jeden został medialnym guru na plecach narodu polskiego, drugi był stalinowskim sędzią..... Niedaleko pada jabłko od jabłoni...

