
Na majówkę wyjechałem 1 maja o godzinie 10.
W ciągu pierwszej godziny przejechałem całe 25 km.
Przyczyną tego nie było osłabienie konia w mym zaprzęgu...
Przyczyna była prozaiczna i typowa dla III Rz.
Drogowcy malowali pasy na jezdni, wyłączając jeden pas ruchu...
Udało im się: wymalowali piękne pasy, ludziskom zrobili na złość, zadbali o bezpieczną prędkość pojazdów poruszających się tamtędy...
Pytanie brzmi:
Czy za komuny byłoby możliwe robić cokolwiek w Dniu Robotniczego Święta?
I od razu oczyma wyobraźni widzę Lenina przewracającego się w swoim mauzoleum - na razie tylko zacisnął pięść :)