
Jak wiadomo większości zakaz kradzieży jest znany przynajmniej od czasów Mojżesza. Kradzież jest złem i tej prawdy będę się trzymał. Dwa artykuły w Wybiórczej i dwie kradzieże.
Arbeit macht frei! Praca czyni wolnym. Napis znany... litery wykonane z blachy stalowej, umieszczone na ramce z rurek stalowych. Całość warta może 5 złotych. Oczywiście przyznaję, że to ma swoją wartość historyczną, sentymentalną itd. i może być przez kogoś uznana za świętokradztwo. Jednakże robienie z tego wielkiej medialnej szopki to duże nieporozumienie. Ukradli, pocięli... i wpadli. Kara możliwa do wymierzenia przez niezawisły sąd: 10 lat pozbawienia wolności za kradzież "dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury". Kwalifikacja czynu wydaje mi się mocno przesadzona. Czy stalowy napis może mieć szczególne znaczenie dla kultury? Wątpię szczerze. I co ten napis ma z kulturą wspólnego? To przecież nie jest Bitwa pod Grunwaldem Matejki...
Złodzieje, jak to złodzieje - inteligentne bestie poddali się karze sami słusznie kombinując:
- Jeśli ścigają nas, jakbyśmy obrabowali Jasną Górę to lepiej ukarać się samemu, niż pozwolić się zamknąć w pierdlu na lat dziesięć!!!
Jak pomyśleli tak zrobili: kary od 1,5 do 2,5 lat.
I druga sprawa, drugi artykuł. Rzecz dotyczyła także kradzieży złomu. Łotry ukradły złom o wartości 1 zł. Tak jest, nie ma tu pomyłki. 1 zł - słownie: jeden. "Na obronę z urzędu przed sądem w pierwszej i drugiej instancji wydano ponad 3 tys. zł. Opinie biegłych kosztowały 1000 zł. Do tego dochodzą zapytania o karalność oskarżonych, ryczałty za doręczenia pism, konwojowanie jednego z podsądnych na rozprawy." Łączne koszty procesu to ok. 6 tysięcy złotych...
I po co to wszystko? Kradzież nie popłaca, ale żeby przez lata ludzi w więzieniu przetrzymywać lub robić proces o towar wart 1 złoty to...
szczęka opada...
Źródła:
http://wyborcza.pl/1,75478,7677735,Zlodzieje_z_Auschwitz_skazani.htmlhttp://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7657908,Proces_o_zlotowke__ktory_trwal_szesc_lat__kosztowal.html