Nie jestem jakimś katolickim fundamentalistą, jednakże strasznie mnie wkurzają obecne czasy, których degrengolada przejawia się poprzez artystów taplających w gównie krucyfiksy, polityków i media wspierające wszelakich zboków i odszczepieńców, sławiących islam i inne wyznania przy jednoczesnym deptaniu katolicyzmu. Nawet w katolickim Chile znajdują się "postępowi" artyści. Niejaki Ricardo Oyarzun przebrał cycate modelki za... Matki Boskie. Nie zgadzam się. Jestem katolikiem i się tego nie wstydzę. Nie rozumiem takiej sztuki. Wkurza mnie to. Po prostu. Szarganie świętości dla poklasku? Veto!!!
Zresztą oceńcie sami....
Nie zgadzam się na obojętność w tych kwestiach. Nie chcę siedzieć cicho, by nikogo nie urazić. Szkoda, że jestem w mniejszości. Popularna jest krytyka Kościoła i jego symboli. Wierni są zwani katolami, moherami, ciemnogrodem i wieloma innymi bliskoznacznymi epitetami. Katolicka większość została zastraszona i sterroryzowana poprawnością polityczną przez pedalską mniejszość. Tolerancja... A dlaczego mam to tolerować, jeśli to godzi w mój światopogląd? Żeby nikt mnie nie nazwał homofobem? Nie zależy mi... Przecież jestem tolerancyjnym homofobem. Kłóci się? Niezupełnie. Jestem heteroseksualistą więc z założenia jestem antyhomoseksualistą. Moja tolerancja zaś objawia się tym, że dopóki pedalstwo zabawia się w swoich domowych zaciszach to mi nie przeszkadza. Każda inna opcja jest nie do przyjęcia.
obrazek: http://tiny.pl/v794