Motto: Dążenie do równowagi pomiędzy wszelkimi opiniami, tolerancja, moralny czy religijny pluralizm, to oznaki społeczeństwa w stanie pełnego rozkładu...
środa, 5 sierpnia 2009
Bełkot...
IPN zdaniem Adasia niszczy ludzi.
GW zdaniem moim: manipuluje, atakuje, niszczy ludzi, promuje SB-ków, lansuje socliberalizm dla niszczenia substancji narodu polskiego, wypacza prawdę historyczną etc.
I jestem święcie przekonany, że nie można w żaden sposób porównać tego "niszczenia ludzi" w obydwu przypadkach: IPN "niszczy" kapusiów choć żadna krzywda się im z tego powodu nie dzieje natomiast GW niszczy całkiem porządnych ludzi np. Herbert.
Oczywiście mogę nie mieć racji :)
wtorek, 4 sierpnia 2009
Niby nic....
Były ambasador Izraela w Polsce pan Szewach Weiss udzielił wywiadu Rzeczpospolitej. Wywiad w zasadzie pozytywny, zachęcający Polaków do walki o prawdę historyczną, do reakcji na powtarzające się w zachodnich mediach sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne", neguje także antypolonizm i wskazuje jego nieporównywalność z antysemityzmem.
Wszystko byłoby względnie poprawne, gdyby nie malutka wpadka pana Weissa. Otóż użył on takiego oto zdanka:
"Media są uparte w tej sprawie, ale myślę, że oskarżanie Polaków o tworzenie obozów zagłady jest tak dalekie od prawdy, że ludzie w to jednak nie wierzą. Zdają sobie doskonale sprawę, że to były niemieckie wyspy na obszarze Polski."
Podkreślę powtórnie: niemieckie wyspy na obszarze Polski!!!
Jako, iż nie było mnie wtedy na świecie to i nie wiem, jak to było zorganizowane. Czyżby Niemcy dzierżawili od państwa polskiego grunty, na których budowali obozy koncetracyjne w oparciu o polskie Prawo Budowlane? Chwilka... czy można w ogóle mówić o istnieniu państwa polskiego w tym okresie???
Zamiast odpowiedzi, na te niewiątpliwie retoryczne pytania :) rzeknę tak:
Uważam, że cytowane zdanko pana Weissa jest manipulacją, czymś w rodzaju użycia innych słów dla opisania "polskiego obozu koncentracyjnego". Być może pod niemieckim zarządem, ale jednak POLSKIEGO!!!
Dla przybliżenia rozwiązania tej zagadki poniżej przedstawiam mapkę prosto z Muzeum Holokaustu /w Waszyngtonie?/
link do wywiadu: http://www.rp.pl/artykul/107684,340563.html
niedziela, 2 sierpnia 2009
Najwybitniejszy Polak XX wieku...
Zmarł Leszek Kołakowski. Gazeta Wyborcza opublikowała powyższe zdjęcie opatrując je tekstem: ODSZEDŁ LESZEK KOŁAKOWSKI - NAJWYBITNIEJSZY POLAK XX WIEKU. Mogę rozpaczać, mogę być także obojętny. Nie mogę jednakże nie skomentować tej najwybitniejszości...
Otóż np. Polityka w kwietniu 1998 roku zebrała ankiety, w których pojawiło się m.in. pytanie o najwybitniejszego Polaka XX wieku.
Najwybitniejszy Polak XX wieku wg Polityki:
1. Karol Wojtyła
2. Maria Skłodowska-Curie
3. Józef Piłsudski
źródło: http://tiny.pl/hh7b1
Z badania TNS OBOP wynika, że telewizyjne spotkania z wybitnym filozofem naszych czasów prof. Leszkiem Kołakowskim, emitowane ok. godz. 22.30 na TVP2, zainteresowały przeszło 800 tys. widzów (2,2%).
Największą widownię - ponad 1 mln (3%) - zgromadziło spotkanie z Arystotelesem (z 30 stycznia br.), najmniejszym zainteresowaniem cieszył się natomiast wykład o Platonie 580 tys. widzów (1,6%).
Dla porównania średnia oglądalność innych programów w paśmie 22:30 – 22:50,
w okresie 26-30.01.2004, wyniosła: w TVP1 - 1,5 mln, w Polsacie - 2,6 mln, w TVN - 1,6 mln widzów.
Z badania TNS OBOP wynika, że telewizyjne spotkania z wybitnym filozofem naszych czasów prof. Leszkiem Kołakowskim, emitowane ok. godz. 22.30 na TVP2, zainteresowały przeszło 800 tys. widzów (2,2%).
źródło: http://tiny.pl/hh7b3
Jeżeli tylko 2 % publiki chciało go oglądać, to jaki promil społeczeństwa w ogóle czytał, co napisał? Obawiam się, że bardzo niewielki... Największy Polak XX wieku o którym przeciętny obywatel wie tylko, że był Wielkim Filozofem i autorytetem... michnikowszczyzny. Nie ma się czemu dziwić, historie autorytetów i ich kreatorów bywają zadziwiająco zbieżne.
Z kolei dla młodych ludzi autorytetami są:
1. Owsiak
2. Wojewódzki
3. Majewski
co zostawię bez komentarza....
Wracając do pana Kołakowskiego... dwa cytaty:
Michał Bąkowski w bardzo ciekawym artykule http://www.bibula.com/?p=11894 podsumowuje :
"Kołakowski realizował najpierw interesy Stalina, potem rewizjonistów, by wreszcie, wyrzucony z kompartii, „wygnany” na Zachód, propagować socjalizm z ludzką twarzą. Tu mógł spokojnie twierdzić, jakoby komunizm sprawdził się w walce z faszyzmem; tu witany był aplauzem, gdy utrzymywał, iż marksizm, chrześcijaństwo i islam są tak samo pretensjonalnymi ideologiami. Nazwał kiedyś realny socjalizm „ideą braterstwa z przymusu” czyli naprawdę nie zrozumiał, że socjalizm jest niczym więcej, jak metodą zdobycia i utrzymania władzy. Idea braterstwa nic nie znaczyła dla Lenina, Trockiego, Mao, Pol Pota, ale przymus był im miły. Guzik ich obchodziło, że nikt się z nikim nie brata, ważna była nieograniczona kontrola, jaką im ideologia dawała nad procesem bratania. Tego Kołakowski rozumieć nie chciał. I tak, chcąc nie chcąc, oddał swą ogromną erudycję i niepospolitą inteligencję na służbę wrogom ludzkości. A rolę ojca chrzestnego prlu bis odegrał bezbłędnie."
Podobnie ocenia pana Kołakowskiego ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk, kierownik Katedry Metafizyki KUL w równie ciekawym artykule http://www.dlapolski.pl/Mity-i-fakty-o-prof-Leszku-Kolakowskim-art5081.htm. Zamyka swój referat uogólnionym nawiązaniem do autorytetów, które nam się serwuje w mediach:
"Ci bowiem, którzy w trudnych czasach komunizmu bronili wielkości rozumu filozoficznego, godności człowieka, dobra Narodu, zostali przez środki przekazu i instytucje skazani na niebyt. Dla nich zabrakło orderów i odznaczeń. Ci zaś, którzy budowali ideologię zła, umacniali ją, którzy przez swe działania przyczynili się do degradacji kulturowej i moralnej społeczeństwa - stawiani są jako autorytety i odznaczani. Czy nie ma w tym paradoksu dziejów i schizofrenii pamięci? Czyżby przemilczając te fakty z życiorysu filozofów, ci, którzy to czynią, chcieli sami usprawiedliwić swą winę?"
ot...takie będą Rzeczpospolite...
środa, 22 lipca 2009
Media kłamią...
Zawsze to twierdziłem. Dowód przybył z Irlandii.
GW donosi: "- Polskie media przedstawiają niedawne trzy zabójstwa Polaków w Irlandii Północnej w fałszywym świetle - powiedział konsul generalny w Edynburgu Aleksander Dietkow".
Dlaczego światło jest fałszywe? Bo Polacy wyrżynają się między sobą....
link do artykułu: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6849864,_Nie_robmy_sensacji__To_Polacy_zabijaja_Polakow_w.html
poniedziałek, 13 lipca 2009
Bezpieczniej?
Tradycyjnie krew się polała na polskich drogach... Weekend zakończył się takim bilansem: 47 zabitych i 538 rannych. A wszystko to stało się mimo setek fotoradarów i dziesiątków policyjnych bolidów wyposażonych w fotorejestratory, mimo zapiętych pasów i zapalonych świateł mijania. Czy to znaczy, że wzrost "bezpieczeństwa" i tępienie "piratów drogowych" wpływają na wzrost liczby ofiar? Z drugiej strony Premier nie obiecał rodzinom ofiar odszkodowań, nie pojawił się na miejscu choćby jednego wypadku... za mało medialne? Jak spadnie z mostu autobus to są odszkodowania a jak się rozbije 200 prywatnych samochodów to nic się nienależy? Mentalność Kalego się kłania. To chyba porażka tej mitologizowanej sprawiedliwości społecznej. Miało być bezpieczniej... Jak jest - każdy widzi. Co to będzie jak jeszcze zabronią palenia tytoniu w prywatnym pojeździe...
wtorek, 7 lipca 2009
Czempiński Rulez!
Cóż...było to tajemnicą poliszynela lub domysłem podejrzliwych nieuświadomionych a teraz jest potwierdzone. Otóż generał Gromosław Czempiński wyznał w przypływie szczerości ;) że był twórcą Platformy Obywatelskiej... No ba... Nie dziwi nic...
Toż wiadomo od lat, że to służby specjalne kręcą tym krajem...
Czempiński, Kiszczak, Jaruzelski i inni "ludzie honoru" zafundowali nam ten cyrk... Musty, Alki i Bolki to jedynie wykonawcy.
źródło: http://niezalezna.pl/article/show/id/22492
poniedziałek, 6 lipca 2009
Znak czasu: żelazny krzyż...
czwartek, 2 lipca 2009
Ordnung MUST sein...
Przeczytałem list Olechowskiego do Tuska i niestety muszę go skomentować. Mając na uwadze Szanownego Czytelnika przytaczam dzieło Olechowskiego w całości, ośmielając sie wszelako wrzucić tu i ówdzie jakowyś kamyczek /wyróżniony pogrubioną czcionką/ w światłe oblicze "jedynego sprawiedliwego":
List Andrzeja Olechowskiego do Donalda Tuska
Warszawa, 2 lipca 2009 r.
Pan Donald Tusk
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polskiej
Warszawa
Szanowny Panie Przewodniczący!
Pragnę Pana poinformować, że postanowiłem zrezygnować z członkostwa w Platformie Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polskiej.
Wierzę, że obaj jesteśmy w polityce nie dla trywialnego interesu osobistego lub grupowego /ja nie wierzę/, ale dlatego, że mamy do wykonania jakieś zadanie. /i z tym się zgodzę, wszakże chciałbym znać mocodawców obu panów/Zadanie, które ja sobie postawiłem to modernizacja Polski i rozwój liberalnej demokracji /wg nielubianej przeze mnie, aczkolwiek wygodnej Wikipedii demokracja liberalna charakteryzuje się m.in. takimi cechami: możliwością wyboru władzy przez wolne i uczciwe wybory,możliwością kandydowania do ciał tworzących władzę przez wszystkich obywateli,rządami prawa i jawnością stanowienia prawa, przestrzeganiem humanistycznej idei praw człowieka takich jak: wolność głoszenia swoich poglądów - nawet jeśli nie są one w danym momencie popularne, wolność zrzeszania się i tworzenia politycznych grup nacisku, wolność od dyskryminacji (rasowej, religijnej, seksualnej itp.). Jak jest prawie każdy widzi/ Obecny stan tego projektu budzi mój poważny niepokój. Mimo osobistych osiągnięć milionów Polaków /tu pewno chodzi o pauperyzację społeczeństwa i uwłaszczenie się komuszej agentury/ pozostajemy daleko w tyle za nowoczesnym centrum. Polacy nadal są zakładnikami marnej edukacji, absurdalnych przepisów gospodarczych, zgrzebnej infrastruktury, nieudolnego, stronniczego i skorumpowanego państwa, żenującej kultury politycznej. /bingo panie Olechowski, ale to pan byłeś u władzy ładnych parę lat/ Co najgorsze brak jest strategicznej wizji naszej przyszłości: jak chcemy dogonić świat? Jaki ma być polski kapitalizm? /polski kapitalizm???? rozumiem pod tym pojęciem pseudokapitalizm oparty o szyderstwo z własności prywatnej i wolnej przedsiębiorczości wzbogacony masakrycznym fiskalizmem i zgrabnym systemem koncesji przy zachowaniu państwowych molochów do upychania kumpli/Ile ma być państwa? Jaką rolę chcemy odegrać w świecie? /to co widzę wskazuje na chęć odegrania roli wasalno-serwilistycznej/ Politycy do tych pytań się nie odnoszą. /bo są za trudne i dla polityków i dla ich wyborców/ Brak poważnych głosów w okresie głębokiego kryzysu gospodarczego i wyborów do Parlamentu Europejskiego jest tyle smutny, co kompromitujący. Polska nie jest solidnym, dobrze rozpędzonym pociągiem jadącym na sprawdzonych torach. Wszystko jeszcze może nas spotkać - dobrego i złego. Nie wystarczy Polską administrować, trzeba nią kierować: wytyczać szlaki, rozpoznawać przeszkody, skłaniać do podejmowania wyzwań. /AMEN/
Trzeba przywrócić poważny ton w polskiej debacie politycznej. Musimy pozbyć się dominującej dziś nieznośnej miałkości i atmosfery gry. Trzeba formułować poważne propozycje i przekonywać do nich obywateli. Czuję się w obowiązku aby podjąć to wyzwanie. Naturalnym miejscem dla tej aktywności powinna być dla mnie PO. Po głębokim namyśle doszedłem jednak do - bardzo dla mnie trudnego - wniosku, że w tej partii nie podołam swojemu wyzwaniu. Dlaczego? Z czterech powodów.
Po pierwsze, dlatego, że PO zatraciła swój programowy charakter. Współtworząc z Panem i panem Maciejem Płażyńskim PO zdeponowałem w niej swoją nadzieję na partię, która będzie konsekwentnym liderem modernizacji Polski i Polaków, /o tak - majstrujecie nad modernizacją Polaków aż niemiło.../poprowadzi nas do centrum nowoczesnego świata. Przypomnę, że za najwyższą wartość uznaliśmy wówczas "wolność człowieka - obywatela - jego godność, kreatywność i aspiracje". Mieliśmy "uwolnić energię Polaków", pomóc "oszlifować polskie diamenty", sprawić, że "państwo nie będzie zajęte same sobą"! Dlatego z narastającym rozgoryczeniem obserwowałem metamorfozy programowe PO: niesławny sojusz z kolektywistami z PiS, poddanie się obsesji rozliczeń z PRL, "ukąszenie" ideą IV RP, awanturę o Niceę, akceptację dla obniżenia standardów demokratycznych, porzucenie planu reformy podatków, obojętność wobec degradacji służby cywilnej, itd. Te fascynacje i zwroty zepchnęły w kąt troskę o awans życiowy Polaków - ambitne programy edukacyjne, likwidację barier dla przedsiębiorczości, obniżkę podatków. /no ba - kto dziś wspomni o obiecywanym podatku linowym?/Dewastacji dopełniło podporządkowanie wysiłku programowego grze politycznej, konkurencji z PiSem. Dziś, jak wielu Polaków nie umiem powiedzieć, jaką partią jest PO. Wiem tylko, że w danej sprawie nie jest PiSem. /aczkolwiek osobowo to PO jest jakby PiSem, jeśli np. Mężydło mógł przejść z PiS od PO uwaga! b e z k o n i e c z n o ś c i zmiany poglądów.../
Po drugie, dlatego, że straciła ona spójność. Współtworząc naszą platformę obiecywałem publicznie, iż zgromadzi się na niej "wspólnota zwarta, skupiona wokół łączących ją idei i celów programowych, a nie zgromadzenie od Sasa do lasa czy sprytne joint-venture zawiązane w celu zdobycia wpływów i władzy". Naszą partię mieli stanowić "ludzie wypróbowani, którzy po stokroć wykazali wierność głoszonym przez siebie zasadom, którzy w działaniu, a nie tylko w słowach udowodnili swoje kompetencje i odpowiedzialność". /ależ trzon był wypróbowany w grach operacyjnych Służby Bezpieczeństwa... prawda, panie MUST?/ Nie tylko mną wstrząsnęło zaproszenie do grona kandydatów do Parlamentu Europejskiego pana Mariana Krzaklewskiego, który jest przecież symbolem sprzeciwu wobec otwarcia i modernizacji Polski. A to tylko jedna z wielu osób, których poglądy i dorobek polityczny wprowadziły do PO chaos, pozbawiły ją w moich oczach wiarygodności. Nadały jej też rys cynizmu, na który partia reformatorska pozwolić sobie nie może.
Po trzecie, dlatego, że PO stała się partią władzy. Budując ją zapewnialiśmy Polaków, że będzie się różnić od innych partii, które "są jak korporacje - rozgałęzione przedsiębiorstwa z udziałami we wszystkich dziedzinach życia społecznego i gospodarczego. /tyle słów zamiast prostego określenia mafia.../Zajmują się gruntowaniem wpływów i zarządzaniem układem interesów na wszystkich szczeblach władzy - od samorządu dzielnicy do senatu - i we wszystkich jednostkach finansowanych przez państwo - od kas chorych, przez teatry do komunalnych cmentarzy". /święte słowa.../Czy moglibyśmy dzisiaj inaczej opisać PO? Czy moglibyśmy powiedzieć, że jest "inna, lepsza. Nie zajmuje się swoimi interesami, ale tym co stanowi istotę partii - realizacją programu w parlamencie"? Czy moglibyśmy nie zgodzić się z panem Rafałem Dutkiewiczem, gdy twierdzi, że dla przedstawicieli PO "w samorządach decydentem nie są wyborcy, tylko aparat partyjny"? W zapomnienie poszły prawybory, współpraca z organizacjami i środowiskami społecznymi, "lekkie struktury na wzór amerykański". PO dołączyła do niesławnego grona poprzedniczek upartyjniających państwo, gmatwających interes prywatny z publicznym i bezwstydnie rozbudowujących nomenklaturę.
W partii władzy, chaotycznej i wieloznacznej, partii, która zapomina o swoich celach i obietnicach nie ma miejsca dla mnie i mojego zadania. /o zadaniu pomówimy potem/ W takiej partii nie da się uzgodnić i zrealizować ambitnych planów modernizacyjnych, projektów o strategicznej głębi, przedsięwzięć naruszających interesy istotnych grup społecznych. Takiej partii - i to jest czwarty powód - nie uda mi się też zmienić. Oceny i propozycje obojętnie czy zgłaszane prywatnie czy publicznie nie zdają się na nic, gdy brak jest elementarnych form wewnętrznej debaty oraz demokratycznych procedur wyciągania z niej wniosków. A tak właśnie jest w PO. Krytyka i postulaty zmian interpretowane są jako przejawy osobistych ambicji, chęć podważenia autorytetu kierownictwa, zamiar zajęcia czyjegoś stanowiska. Myśl o zaangażowaniu się w taki proces jest dla mnie odstręczająca.
Takie są powody mojej decyzji. Z ciężkim sercem opuszczam partię, którą współtworzyłem. Nie opuszczam jednak środowiska, które Platformę powołało do życia. To także moje środowisko. Darzę je szacunkiem, życzliwością i przyjaźnią. Demokratów i liberałów, "ludzi umiarkowanych i nowoczesnych, samodzielnych i przedsiębiorczych, inteligencji, młodzieży; ludzi, którzy współczesny świat rozumieją, potrafią go wykorzystać i twórczo rozwinąć; ludzi, którzy doceniają znaczenie rozumnego przywiązania do tradycji i zasad". Nie tylko go nie opuszczam - odchodzę z partii by go nie zawieść. By na nowo podnieść nasze cele i marzenia. Wierzę, że robię to dla dobra Rzeczpospolitej.
Z poważaniem i sympatią,
Andrzej Olechowski
PS. Z oczywistych względów pozwolę sobie ten list podać do wiadomości opinii publicznej.
Źródło: http://tiny.pl/3z4s
Cóż... takie pierwsze myśli mi się nasunęły po lekturze wspomnianego listu. Potem przypomniałem sobie karierę pana O. Pójdźmy więc dalej...
Fakty: negowany przez rząd PO kryzys gospodarczy jest faktem, dziura budżetowa zdaje się być większa nawet od ego Kołodki, do wyborów prezydenckich szmat czasu, realne ryzyko rozliczenia z obiecywanych cudów, możliwy spadek notowań i przegrana Tuska.
Efekty: jakby napisał Michalkiewicz: razwiedka właśnie zaczęła zwijać parasol ochronny nad PO i tylko czekać, aż TW Stokrotka zrobi miazgę z Tuska bądź Schetyny dając sygnał do odwrotu. Co zatem powinien zrobić sztab oficerów prowadzących? Zaproponować szanownym wyborcom godną alternatywę. Czyż może być lepszy kandydat niż pan dr Olechowski znany tu i ówdzie, jako TW Must?
Na fotografii: TW Bolek, TW Must, TW Alek - trzech tenorów w nowej grze operacyjnej...
wtorek, 23 czerwca 2009
Cuda, cuda ogłaszają...
Nasz wspaniały liberalno-ludowy rząd właśnie się zastanawia:
1. nad powrotem trzeciej stawki PIT w wysokości 40 procent,
2. nad podniesieniem składki rentowej,
3. na wyższymi stawkami VAT i akcyzy,
4. czy dziura budżetowa będzie mniejsza niż 50 miliardów złotych...
Motłoch pewno zapomniał, że kryzys to wymysł Kaczorów...i zagłosuje na Słońce Peru w wyborach prezydenckich.
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Czerwony bohater...
Czarny czerwony prezio USA w graficznym zilustrowaniu jego cudów mówionych. Kiedy Tusk się doczeka podobnej perełki?
wtorek, 16 czerwca 2009
Samolot...
O.. właśnie takim samolotem poleci Minister Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej na Ukrainę ze swym niemieckim odpowiednikiem. Jako, że zdjęcie nieduże: na stateczniku widnieje napis Luftwaffe a na boku namalowano czarny krzyż...
Znak czasu?
Notka techniczno-historyczna:
Oficjalne samoloty rządowe Bundesrepublik Deutschland były i są na stanie Ministerstwa Obrony BRD, jako takie wchodzą w skład Luftwaffe. Na zdjęciu widzimy Airbus a310-304 vip, wymalowanego na biało z czarno-czerwono-złotym paskiem i flagą na stateczniku pionowym; oznaczenie 10+21, msn 498 nazwa: Konrad Adenauer.
Przed malowaniem łagodzącym samoloty tego typu wyglądały tak:
Świat się zmienia i Luftwaffe się zmienia, Niemcy się także zmieniają...
Historycznie Luftwaffe kojarzyło się raczej z takim obrazkiem:
Jak widać nasi sąsiedzi mają wielkie zamiłowanie do tradycji :)
piątek, 5 czerwca 2009
4 czerwca 1989r.
Jak konała komuna, bo święto wskazywałoby że to się stało w jednym dniu? Opozycja po obaleniu komuny pozwoliła na wybranie prezydentem Jaruzelskiego a Kiszczak! został ministrem obrony narodowej. Święto obalenia komuny...na z góry upatrzone pozycje. Co było potem? Po agencie Jaruzelskim prezydentem został TW "Bolek" a po "Bolku" TW "Alek"... Teraz prezydentem jest Lech K. także uczestnik Okrągłego Stołu i kombatant z Magdalenki. Głosowałem nawet kiedyś na Wałęsę, żeby prezydentem nie został agent Tymiński...
Świętowano wczoraj na całego: telewizje na wyścigi pokazywały wszelaką agenturę. Widziałem takich tuzów jak Moczulski, Kwaśniewski, Wałęsa, Jaruzelski...
Szczęka opada.
Wstydzę się...
PS. Jak donosi Gazeta W. "Dziś zaczyna działalność fundacja Centrum im. prof. Bronisława Geremka. Ma dokumentować i promować dorobek byłego ministra spraw zagranicznych. Fundację założyła rodzina i przyjaciele prof. Geremka. W jej władzach są m.in.: Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, b. szef MSZ Adam Rotfeld, szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz, historyk prof. Henryk Samsonowicz, prezes Fundacji im. Stefana Batorego Aleksander Smolar i syn Bronisława Geremka -Marcin." Czyżby tworzono filię Wielkiego Wschodu Francji na polski protektorat?
wtorek, 2 czerwca 2009
List córki gen. Fieldorfa...
Gdańsk, 28 maja 2009 roku
List otwarty Marii Fieldorf-Czarskiej do dr Aliny Całej
z Żydowskiego Instytutu Historycznego
Obejrzałam przypadkiem telewizyjny program redaktora Tomasza Lisa z Pani udziałem. Program dotyczył podłego artykułu "Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów", opublikowanego niedawno w niemieckim "Spieglu". Ze zdumieniem stwierdziłam, że jedyna różnica między spieglowskimi specjalistami od zamazywania odpowiedzialności Niemców za zbrodnie na obywatelach Polski narodowości żydowskiej a Panią polega na tym, że Pani robi to z większą złością wobec Polaków i jeszcze bardziej niesprawiedliwie niż Niemcy. Aż trudno uwierzyć, że jest Pani obywatelką RP i pracownikiem instytutu naukowego, dotowanego zapewne z budżetu Państwa Polskiego.
Sprawa jest tym bardziej bolesna, że niemieccy redaktorzy "Spiegla" zaatakowali tym razem polskich chłopów. Oni mogą o tym nie wiedzieć, ale Pani jako historyk musi wiedzieć, że aktualnie trwa w Kościele katolickim proces beatyfikacyjny, w którym jest m.in. chłopska rodzina Ulmów. To symboliczna historia, takich było wiele. A co zrobić z ponad 6 tysiącami Polaków, którzy są "Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata"? W Talmudzie napisano, że "kto ratuje jedno życie - ratuje cały świat". Ponad 6 tysięcy razy Polacy ratowali w czasie wojny "cały świat". To przypadki znane i opisane, a ile jest jeszcze nieopisanych? Tymczasem Pani, obywatelka Polski, taki ma dla nich szacunek, że znieważa naród, który ich wydał i wygłasza Pani o tym narodzie niesprawiedliwe i uogólniające sądy.
Kiedy myślę o Józefie Ulmie, polskim rolniku, zamordowanym przez Niemców 24 marca 1944 roku w Markowej - razem z żoną Wiktorią w błogosławionym stanie i sześciorgiem małych dzieci oraz ośmiorgiem ukrywanych przez siebie Żydów - to zastanawiam się, co ci zamordowani Żydzi powiedzieliby Pani, gdyby dziś mogli przemówić? Co by powiedzieli na temat "przyjaźni" niemiecko-żydowskiej obserwowanej w naszych czasach, kosztem Polaków - "pomocników Hitlera"?
Staram się zawsze kończyć moje spory z różnymi ludźmi propozycjami pokojowymi, pozytywnymi. Także teraz mam propozycję, by pomogła mi Pani w realizacji pewnego pomysłu. Moim zdaniem, należy podziękować wszystkim Żydom, którzy po wojnie pomagali polskim patriotom, prześladowanym i mordowanym przez sowieckie siły "bezpieczeństwa publicznego" tylko dlatego, że chcieli Polski wolnej, suwerennej. Żydzi mieli duże możliwości pomagania, ponieważ wielu z nich zajmowało wysokie stanowiska w aparacie partyjnym i policyjnym Polski sowieckiej. Co prawda, mojemu ojcu nie pomogli, ale uczestniczyli w mordzie sądowym; pisali akt oskarżenia i wydali dwa razy wyrok śmierci na ojca, wysługując się Związkowi Sowieckiemu za stanowiska i ordery. Ale ja, z powodu Auscalera, Merza, Wajsblecha czy Górowskiej nie mogę sobie wyrabiać opinii o całym narodzie żydowskim.
Zapewne zna Pani, jako historyk, liczne przykłady pomocy udzielonej Polakom przez Żydów. To jest istota mojej propozycji, którą sformułowałam w liście otwartym do Adama Michnika już w styczniu 2001 roku, opublikowanym w "Naszym Dzienniku", zignorowanym przez "Gazetę Wyborczą". Niestety, do dziś nie dostałam odpowiedzi. Pora wrócić do sprawy.
Zorganizujmy wspólnie - Polacy oraz Żydowski Instytut Historyczny - akcję upamiętniania Żydów, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków z rąk NKWD-UB i KGB-SB w latach 1939-1989, szczególnie w okresie okrutnej sowieckiej okupacji Kresów oraz w pierwszym dziesięcioleciu po wojnie. Mam nadzieję, że teren niezbędny do sadzenia drzew, upamiętniających szlachetne czyny, zostanie udostępniony przez odpowiednie władze. Szlachetność i odwaga ludzka winny być zauważone i nagrodzone nie tylko przez Izrael, ale i przez Polskę. Pani jako Żydówka z polskim obywatelstwem na pewno to rozumie.
Jeśli chodzi o motto całej akcji, to zapewniam Panią, że w Ewangelii znajdzie się wiele pięknych myśli o wymowie zbliżonej do tych o ratowaniu świata przez dobre uczynki pojedynczych ludzi.
Maria Fieldorf-Czarska
córka gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa "Nila"
poniedziałek, 1 czerwca 2009
Awers i rewers...
fot. P.Ulatowski/P.Kowalczyk
Analizując historię najnowszą Polski zastanawiałem się, jak zatytułować to zdjęcie. Koncepcji było kilka.
Walka toczyła się pomiędzy takimi tytułami:
1. Awers i rewers
2. Wash & Go
3. Jekyll & Hyde
4. Parada agentów
5. Bolek i Lolek
Wszystko pasuje, wygrało pierwsze skojarzenie :)
niedziela, 31 maja 2009
Rzuć palenie...
Oczywiście palę... Tym niemniej w trosce o zdrowie Narodu a także w związku z chęcią osłabienia wpływów do budżetu państwa apel o rzucenie palenia formułuję. Jako ciekawostkę dołączam fotkę ukazującą politykę firm tytoniowych z cyklu: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Rzecz jasna do nałoga, którym jestem trafia bardziej reklama z wewnętrznej części opakowania :)
Byłbym zapomniał... jutro rzucam palenie!
