piątek, 26 lutego 2010

Cytat...



Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą!
W. Łysiak

poniedziałek, 15 lutego 2010

Pogroził paluchem...

Kilka dni temu Minister Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Radosław Sikorski pogroził był paluchem swemu białoruskiemu odpowiednikowi podczas "męskiej rozmowy".

Jak podaje Rzepa:

"Sikorski wręczył Martynauowi listę dziesięciu spraw, w których Polska może pomóc Białorusi, pod warunkiem że ta będzie respektowała prawa mniejszości. Chodzi m.in. o pomoc w uzyskaniu pożyczek od międzynarodowych instytucji finansowych i w uzyskaniu miejsca w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, a nawet w Radzie Europy."

Dziwi mnie dlaczego zwykły handel nazywa się męską rozmową... Choć może słowo "zwykły" jest nie na miejscu, zważywszy na idące za tymi propozycjami ekonomiczne uzależnienie suwerennego kraju oraz zaczątek aneksji do faszystowskiego eurokołchozu.

W odpowiedzi dzisiaj zatrzymano czterdziestu Polaków na Białorusi.

Zemsta Sikorskiego będzie straszna.
Na pohybel Aleksandrowi :-)



Źródło: http://tiny.pl/hmsbb
Fotka: http://tiny.pl/hmsb3

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Biskup Pieronek przemówił....


sensownie, prawdziwie i obiektywnie, co mu się czasem zdarza. Jako wątpiącego frapowała mnie myśl o udziale jakichś psychotropów czy przebywaniu rzeczonego w odmiennych stanach świadomości, co mogło wpłynąć na treść wypowiadanych słów. Jednakże, jako że nikt tych wypowiedzi nie sprostował, ani nie odszczekał, więc wypada je przytoczyć, jako ważną wypowiedź Biskupa Kościoła Rzymsko-Katolickiego...

"Niewątpliwie w obozach koncentracyjnych umierali w większości Żydzi, ale na liście są też Polacy, Cyganie, Włosi i katolicy. Nie wolno więc zawłaszczać tej tragedii, by uprawiać propagandę"

"Szoah jako taki to żydowski wymysł, można by równie dobrze mówić z taką samą mocą i ustanowić dzień pamięci także o licznych ofiarach komunizmu, prześladowanych katolikach i chrześcijanach"

"Ale oni, Żydzi, mają dobrą prasę, ponieważ dysponują potężnymi środkami finansowymi, ogromną władzą i bezwarunkowym poparciem Stanów Zjednoczonych i to sprzyja swego rodzaju arogancji, którą uważam za nie do zniesienia"

"Powtarzam, z historycznego punktu widzenia nie jest prawdą, że w obozach zginęli wyłącznie Żydzi, prawda ta jednak jest dziś niemal ignorowana"


o Palestyńczykach: "Widząc zdjęcia muru nie sposób nie stwierdzić, że popełnia się kolosalną niesprawiedliwość wobec Palestyńczyków, którzy traktowani są jak zwierzęta a ich prawa są co najmniej gwałcone. Ale o tym, przy wspólnictwie międzynarodowych lobbies, niewiele się mówi. Niech się ustanowi dzień pamięci także dla nich. Oczywiście to wszystko nie zaprzecza hańbie obozów koncentracyjnych i aberracjom nazizmu"

Nic dodać, nic ująć...

niedziela, 24 stycznia 2010

Bandera....Bohater Ukrainy


na fotce pogrzeb mniej znanego bohatera Ukrainy... z SS Galizien

Juszczenko na odchodnym uhonorował bandytę i zbrodniarza Stefana Banderę, nazywając go Bohaterem Ukrainy. Może to niesprawiedliwe uogólnienie, ale rzeknę tak:

Jaki naród, tacy bohaterowie...

Może człowiek z poniższej fotki przywróci normalność, bo pomarańczowa ukraińska rewolucja to totalny niewypał. Wprawdzie zrobiłem tą fotkę głównie z racji ponurej aury, która oddawała mój stosunek do tego pana... tym niemniej lepszy twardy i przewidywalny komuch niż rozmyci demokraci.

wtorek, 22 grudnia 2009

Wesołych Świąt!


Życzę wszystkim przypadkowym i nieprzypadkowym czytelnikom

Zdrowych, sympatycznych, spędzonych w gronie rodzinnym

Świąt Bożego Narodzenia

bez przejedzeniowych dolegliwości żołądkowych,
kłótni, niesnasek i obniżonych nastrojów
i w pełnej gotowości do sylwestrowych szaleństw!


ps. karteczka pochodzi z serwisu: www.kartki.lagata.pl

czwartek, 3 września 2009

Może naród nie jest jednak taki tępy....

Studio Opinii - miało być portalem dla inteligencji.... Oddajmy głos autorom: "Kilkanaście bardzo różnych osób postanowiło uruchomić niniejszą gazetę internetową. Nie znajdziecie w niej informacji bieżących; znajdziecie tu natomiast opinie, komentarze i propozycje - mamy nadzieję: często kontrowersyjne - ludzi o różnych poglądach i różnych biografiach, których łączy przede wszystkim to, że mają, nieskromnie mówiąc, coś do powiedzenia. O czym świadczy nie nasze własne przekonanie, rzecz jasna, ale to, że każdy z nas potrafi się wylegitymować nienajgorszym dorobkiem twórczym i latami (niekiedy liczonymi w dziesiątkach) doświadczenia dziennikarskiego i publicystycznego."

Jakie to osoby? Same tuzy polskiego dziennikarstwa od czasów prezesa Sokorskiego: Aleksander Wieczorkowski, Stefan Bratkowski, Ernest Skalski, Jacek Pałasiński, Jarosław Kuźniar, Grzegorz Gauden, Azrael Kubacki i paru innych.

Cechą charakterystyczną portalu jest to, iż Redakcja "w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści"."

Jak wskazuje doświadczenie mowa nienawiści to taka, która nie zgadza się z optyką widzenia rzeczywistości przez Autorów... Chętnie widziane są komentarze antykaczystowskie i harmonizujące z linią portalu.

Być może wykształciuchy udały się na wakacyjny wypoczynek bo otwieralność Studia ostatnimi czasy przedstawia się następująco:



źródło: http://alfaomega.webnode.com/

środa, 26 sierpnia 2009

Przeprosiny...


GW - nieocenione źródło informacji, kopalnia materiałów do skomentowania doniosła iż Microsoft przeprosił za podmienienie czarnego mężczyzny na stronie amerykańskiej białym facetem na polskiej. Podmianka wyglądała jak na fotce powyżej.

Najpierw zerknąłem a zanim przeczytałem tekst zadałem sobie ćwiczenie logiczne: w jaki sposób można przeprosić za coś takiego.

Przyszła mi do głowy następująca formuła przeprosin:

Przepraszamy za podmienienie Murzyna Białasem - było to spowodowane powszechną w Ameryce opinią o rasistowskim polskim społeczeństwie.

I tak patrząc na fotkę "amerykańską" z pozycji cynicznej dochodzę do wniosku, że jest to fotografia rasistowska w swej wymowie: zauważcie, że Azjata nie ma laptopa, tylko notuje na karteczce a centralnym obiektem jest Murzyn - guru, najmądrzejszy w tym towarzystwie...

Oczywiście, rzecznik koncernu Lou Gellos ograniczył się do lakonicznych przeprosin: "Sprawdzamy szczegóły zaistniałej sytuacji. Przepraszamy i właśnie ściągamy zdjęcie ze strony". Myślicie, że jakiś pismak zapytał, co było powodem podmianki? Bynajmniej...

wtorek, 18 sierpnia 2009

Sikorski na prezydenta...


Der Dziennik zapowiada spotkanie przygotawawcze wyborczo-wojenno-uprzedzające. Otóż pan minister zaprasza kilka ciekawych osób w celu... okazania solidarności kobietom w Iranie. Szczęka opada... Wśród zaproszonych znajdziemy m.in: Madonnę, Angelinę Jolie, Michelle Obamową, Carlę Bruni, Catherine Deneuve, Sophie Marceau, Mia Farrow, Céline Dion, Oprah Winfrey, Sophię Loren, Angelę Merkel a nawet królową Jordanii Ranię.

Mnie uderza nie skład zaproszonych gości, lecz kilka drobnych faktów z tego artykułu. Zaproszenia wysłała "Wspólnota Demokracji" /dzieło Geremka i pani Madeleine Albright/, wspiera MSZ a gości powita żona Sikorskiego słusznego pochodzenia Anne Applebaum.

Jako fan wszelakich teorii spiskowych wymyśliłem taką. Operacja "Spęd w Warszawie" ma na celu:
1. medialne przygotowanie ataku Izraela na Iran w związku z masakrycznym losem irańskich kobiet,
2. konsolidację masonerii pod dyktando Wielkiego Wschodu Francji - być może wybór następcy po drogim Bronisławie,
3. wypromowanie Radka Sikorskiego na trzeciego, najbardziej rozsądnego, popieranego przez Izrael, USA i francuskich masonów kandydata na Prezydenta RP /Tusk się spala, Kaczor zduszony medialnie/...

I pomyśleć, że to wszystko m.in. z moich podatków... Brrrrrr


Link do artykułu: http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article432968/Madonna_ma_wrocic_jesienia_MSZ_zaprasza.html#reqRss

obrazek: Tadeusz Makowski "Maskarada"

Jedno zdanie....



GW opisała sondażowy stosunek Polaków do przeszłości. Ubodło mnie takie oto zdanie:

"Z oporami przyznajemy się do wydarzeń, które przynoszą nam wstyd. O tym, że takie były, przekonanych jest ledwie 17 proc. Polaków. I to mimo powszechnej wiedzy o Jedwabnem, gdzie Polacy w 1941 r. zabili kilkuset Żydów. Okazuje się, że popularniejszy jest pogląd, że masakra była dziełem Niemców." [1]

Nasz wstyd polega na tym, że zastraszeni Polacy pod lufami niemieckich karabinów dokonali zbrodni na Żydach na terytorium okupowanym przez III Rzeszę. Większym wstydem są przeprosiny Kwaśniewskiego w "imieniu Narodu Polskiego"!

Wg prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego [2] zbrodnia w Jedwabnem wyglądała następująco:

"10 lipca 1941 roku Niemcy terrorem poprowadzili Żydów jedwabieńskich na miejsce ich masakry. Zastrzelili około 50 i spalili żywcem około 250 (nie 1.600 czy 1.800, jak doniosła prasa amerykańska na podstawie fałszywych informacji zawartych w książce-paszkwilu na Polskę "Sąsiedzi" J.T. Grossa, który zignorował sowieckie i niemieckie źródła archiwalne).

Niemcy zorganizowali sobie do pomocy volksdeutschów (znanych zdrajców i szpiegów) grupę prymitywnych kryminalistów, miejscowych i z okolicy, oraz niewykluczone, że również kilku "mścicieli". Ci ostatni, jeżeli rzeczywiście wzięli udział, to prawdopodobnie byli przekonani, że niektórzy z Żydów jedwabieńskich narazili ich samych i ich rodziny na ciężkie prześladowanie przez NKWD i zsyłki do Gułagu.

Dodatkową grupę Polaków, groźbą zastrzelenia i ciosami kolb karabinów, Niemcy zmusili do sprowadzenia Żydów do czyszczenia bruku na rynku.
Jeszcze żyją świadkowie tej szczegółowo zaplanowanej niemieckiej egzekucji kilkuset Żydów jedwabieńskich 10 lipca 1941 roku. Niemcy zmusili około 300 Żydów do marszu w niby-pogrzebie betonowej głowy Lenina strąconej z pomnika w rynku. Podzielili Żydów na dwie grupy. Pierwsza była złożona z około 50 mężczyzn na tyle silnych, że mogli się rozpaczliwie bronić. Druga składała się z około 250 osób, głównie kobiet, dzieci i starców.
Podczas gdy druga grupa zatrzymała się w tyle, pierwszej Niemcy kazali wejść do małej stodoły, do której klucze skonfiskowali poprzedniego dnia, kiedy to opróżnili stodołę z przechowywanych w niej maszyn rolniczych. Kazali Żydom z pierwszej grupy kopać rów w klepisku, by niby tam pochować głowę Lenina. (Gross napisał błędnie, że scena ta odbywała się na cmentarzu żydowskim.) Po wykopaniu rowu Niemcy otworzyli ogień do pierwszej grupy Żydów. Potem prawdopodobnie kazali Polakom pochować zastrzelonych. Głowę Lenina umieszczono na zwłokach w grobie pierwszej grupy ofiar.
Następnie Niemcy kazali drugiej grupie wejść do stodoły, którą polali benzyną i podpalili."

Czytając ponownie przytoczony cytat z GW nasuwają się następujące wnioski:
- zawyżono liczbę ofiar /trzysta ofiar ma mniejszą nośność niż kilkaset/,
- posądzono Polaków o wybielanie się w sondażach /mentalność Kalego/,
- wykazano że powinniśmy się wstydzić za to wybielanie i za samą zbrodnię oraz
- wyśmiano udowodniony fakt sprawstwa kierowniczego Niemców.

Podsumowanie: w GW bez zmian....

Polecam świetny artykuł JKM na ten temat Jedwabnego: http://www.geocities.com/jedwabne/o_jedwabnem_wkoncu_powaznie.htm

Wyjątkowo nie mam żadnych pytań retorycznych :)

PS. Jako, że jad trzeba sączyć codziennie GW nie omieszkała utrwalić słusznej wiedzy w czytelnikach [3]:

"Wydawałoby się, że wiedza o Jedwabnem - gdzie w 1941 r. Polacy spalili kilkuset Żydów - powinna wystarczyć, by przyznać, że były wydarzenia, które przyniosły Polakom wstyd.

- Wiedza o Jedwabnem jest rzeczywiście powszechna, tyle że nie wszyscy przyjmują do wiadomości, że to Polacy - inspirowani przez Niemców - byli sprawcami mordu na Żydach. Są hamulce świadomości narodowej, które utrudniają przyjęcie prawd bolesnych. To nie tylko polska specyfika. Oswajanie się Francuzów z wiedzą o różnych ciemnych kartach Vichy trwało długo."

In plus: tym razem GW zauważyła sprawstwo kierownicze Niemców...



Źródła:
[1] http://wyborcza.pl/1,75478,6936373,Poplatana_pamiec_o_II_wojnie.html?utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809345
[2] http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_713.html
[3] http://wyborcza.pl/1,75478,6940133,Sondaz__Nasza_duma_i_wstyd.html?utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809345
obrazki: www.polonica.net/ kwasniewski_stoltzman.htm

czwartek, 6 sierpnia 2009

Korzenie...


Cóż.. jeśli już tak psioczę na GW - to należy pójść za ciosem. Pan profesor Robert Nowak, człowiek darzony szczerą niechęcią GW /hehe/, a także człowiek którego bardzo szanuję za pasję przekopywania się przez sterty starych papierzysk opublikował w "Naszym Dzienniku" artykuł zatytułowany "KPP i Gazeta Wyborcza".

Niniejszym ośmielam się wstawić go tutaj w całości. Mam nadzieję, że pan profesor mi wybaczy:

KPP i GAZETA WYBORCZA

Nader szkodliwe dla Polski okazały się, trwające przez kilkanaście lat po 1989 roku, uwarunkowania wynikające z faktu zdominowania życia publicznego przez ludzi wywodzących się ze środowisk Komunistycznej Partii Polski. Szczególnie wyraźnym symbolem awansu dzieci stalinowców z KPP stała się obsada kierownictwa "Gazety Wyborczej".

Począwszy od samego naczelnego Adama Michnika (syna byłego członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy Ozjasza Szechtera i brata stalinowskiego mordercy sądowego Stefana Michnika), wiele osób z "Wyborczej" ma korzenie sięgające partii zdrady narodowej. Weźmy byłą zastępczynię naczelnego Helenę Łuczywo, córkę jednego z bardzo wpływowych funków (funkcjonariuszy) KPP. Ojciec Heleny Łuczywo Ferdynand Chaber był przez 10 lat funkiem KPP. Karany był też w niepodległej Polsce więzieniem za zdradę kraju. Po wojnie, w czasach komunistycznego zniewolenia, partia skierowała go na superważny odcinek propagandy, by ujarzmiać ideologicznie Polaków. Chaber został naczelnikiem wydziału w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, ale szybko awansował do funkcji zastępcy kierownika Wydziału KC PPR, a potem PZPR zajmującego się prasą i propagandą. Funkcję tę pełnił od 1947 do 1969 roku!
Dodajmy do tego postać byłego zastępcy redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Ernesta Skalskiego, jak wiadomo od niedawna, byłego tajnego współpracownika kontrwywiadu PRL. Również jego ojciec - Jerzy Wilker (po wojnie już Skalski) był funkiem w partii zdrady narodowej. Po wojnie awansował za swe "zasługi" dla komunizmu na szefa personalnego Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie. Żona Wilkera, a matka Ernesta Skalskiego, Zofia Nimen, również należała do funków w KPP. Awansowała nawet do rangi sekretarza technicznego Komitetu Centralnego znanej komunistycznej przybudówki - Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom (MOPR). Po wojnie pracowała w Komendzie Wojewódzkiej MO w Krakowie jako kierownik wydziału śledczego do walki z przestępczością nieletnich. Zdaniem Leszka Żebrowskiego ("Ludzie UD - trzy pokolenia", "Gazeta Polska" z 30 września 1993 roku), przez cały okres powojenny była bądź sekretarzem POP PZPR, bądź członkiem egzekutywy w różnych miejscach pracy.
Do czołowych współpracowników "Gazety Wyborczej" należy Dawid Warszawski (Konstanty Gebert), syn jednego z najniebezpieczniejszych agentów Kominternu w USA Bolesława Geberta ps. "Ataman". Po wojnie B. Gebert był redaktorem naczelnym "Głosu Pracy", szmatławca komunistycznych związków zawodowych, i zastępcą sekretarza generalnego Federacji Związków Zawodowych, wreszcie komunistycznym ambasadorem. Jego żona, matka D. Warszawskiego - Krystyna Gebert (z domu Poznańska), była chorążym UB i organizatorką jednego z najokrutniejszych wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie w latach 1944-1945 (wg. L. Żebrowskiego "Ludzie UD...").
Wśród innych współpracowników "Gazety Wyborczej" warto wymienić Edwarda Krzemienia, syna generała Leszka Krzemienia (Maksymiliana Wolfa), karanego w Polsce niepodległej (przez wrześniem 1939 roku) 10-letnim więzieniem za zdradę kraju. Później Krzemień (Wolf) był m.in. szefem Wydziału Wojskowego Związku Patriotów Polskich, szefem Gabinetu Wojskowego Bolesława Bieruta i pełnomocnikiem do spraw pobytu wojsk sowieckich w PRL.
Jako publicysta "Wyborczej" występowała również żona Henryka Wujca z Unii Wolności, Ludmiła Wujec, córka działaczki KPP Reginy Okrent. Po wojnie, w latach 1946-1949, matka Wujcowej pracowała w Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi, a później została dyrektorem biura kadr w Radiokomitecie. Sama Ludmiła Wujec była uważana za najbardziej wpływową kobietę w Unii Wolności.

Naszkowscy (ojciec i córka)
Ojciec dziennikarki "Gazety Wyborczej" Krystyny Naszkowskiej - Marian Naszkowski, podobnie jak tyluż innych rodziców redaktorów Michnikowskiej gazety, był w młodości aktywnym działaczem partii zdrady narodowej - Komunistycznej Partii Polski (KPP), począwszy od 1953 roku. W latach 1939-1941 był współpracownikiem lwowskiej prosowieckiej gadzinówki "Czerwonego Sztandaru". Później należał do grupy żydowskich oficerów politycznych dywizji kościuszkowskiej najbardziej ostro przeciwstawiających się polskiemu patriotyzmowi w organizowanej w Związku Sowieckim polskiej armii (wielokrotnie czytamy o jakże negatywnej roli M. Naszkowskiego pod tym względem we wspomnieniach Zygmunta Berlinga).
Po wojnie bardzo szybko awansował. W latach 1945-1947 był szefem Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu, ambasadorem w Związku Sowieckim w latach 1947-1950, a od 1950 do 1952 roku wiceministrem obrony i szefem Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego. Na tych stanowiskach należał do najzajadlejszych tropicieli gomułkowszczyzny i "polskiego nacjonalizmu". W jednym z najbardziej plugawych, propagandowych tekstów publikowanych na łamach teoretycznego organu KC PZPR "Nowe Drogi" (nr 4 z 1951 roku) pisał m.in. "Zgodnie ze swymi planami z czasów okupacji wywiad imperialistyczny i jego krajowe odnogi od chwili wyzwolenia usiłują za wszelką cenę zdobyć wpływ w naszym ludowym Wojsku Polskim.(...)na polecenie obcego wywiadu i jego transmisji - londyńskiego ośrodka zdrajców Tatarów i Kopańskich - powstaje w naszym wojsku bandycki ośrodek konspiracyjny, gniazdo spiskowców przeciwko naszej ludowej władzy. Nędzne kreatury - Kirchmayer, Herman, Kuropieska, plugawe płody sanacyjnego reżimu i jego faszystowskiej armii, wkradły się podstępnie w zaufanie naszej klasy robotniczej, za judaszowe srebrniki, za amerykańskie dolary planują zagarnięcie władzy, przekreślenie niepodległości Polski, wydanie Ojczyzny naszej w niewolę imperializmu angloamerykańskiego, tego imperializmu, który zawsze był wrogiem Polski, tego imperializmu, który stawiał na nienawistny Polsce militaryzm niemiecki" (por. M. Naszkowski "Nauki procesu bandy szpiegowsko-dywersyjnej, "Nowe Drogi" 1951, nr 4, s. 27-29).
Przypomnijmy, że atakowani przez Naszkowskiego wyżsi oficerowie: Tatar, Kirchmayer, Herman, Kuropieska, byli całkowicie niewinnymi ofiarami sfabrykowanych ubeckich oskarżeń, oskarżeń tak mocno nagłaśnianych publicznie w oszczerczym tekście Naszkowskiego. Z równym jadem atakował tzw. gomułkowszczyznę jako wyraz "zdradzieckiego" polskiego nacjonalizmu. Na łamach "Wojska Ludowego" pisał: "(...) tak więc Spychalski, wielkomocarstwowiec i szowinista zajmował pozycję antynarodową, antypatriotyczną, usiłując osłabić potencjał obronny naszej Ojczyzny. Jest to potwierdzeniem tej wielkiej prawdy, której uczy marksizm-leninizm, że tylko patriotyzm idący w parze z internacjonalizmem jest głęboki i prawdziwy, nacjonalizm zaś stacza się na pozycje zdrady wobec własnego narodu" (cyt. za: B. Nowopolski "Ludzie i oblicza stalinizmu w Polsce w latach 1944-1956", Warszawa 1999, s. 182).
W 1952 roku M. Naszkowski został wiceministrem spraw zagranicznych PRL i piastował to stanowisko do czystek pomarcowych w 1968 roku. Stefan Kisielewski z przekąsem zareagował na wiadomość o usunięciu Naszkowskiego, pisząc: "Wiceminister spraw zagranicznych Naszkowski, enkawudzista, politruk, wróg bezlitosny wszystkich w tym ministerstwie liberałów, dostał kopa i przeszedł na pozbawione znaczenia stanowisko redaktora "Nowych Dróg" (...). Naszkowski, Żyd (mówili, że Ormianin), teść Tykocińskiego, który uciekł na Zachód z Berlina, ale bez żony, bo ta wróciła. Nic mu nie pomogło - poza tym facet potworny" (por. S. Kisielewski "Dzienniki", Warszawa 1996, s. 40).
Córka stalinisty Mariana Naszkowskiego - Krystyna, po obradach Okrągłego Stołu współtworzyła "Gazetę Wyborczą", obecnie jest w zespole "GW" "specjalistką od spraw rolnych". Wybrała więc zatrudnienie w ulubionym miejscu pracy dzieci z różnych rodzin "zasłużonych" działaczy komunistycznych od KPP do PZPR.

Prof. Jerzy Robert Nowak

Takie oto korzenie mają kreatorzy polskich autorytetów...
Na obrazku z pewnym zdziwieniem widzę konstytucyjnie zabronione propagowanie komunizmu. Ręce opadają.


link do artykułu:
http://tiny.pl/hhpwv

środa, 5 sierpnia 2009

Bełkot...



IPN zdaniem Adasia niszczy ludzi.
GW zdaniem moim: manipuluje, atakuje, niszczy ludzi, promuje SB-ków, lansuje socliberalizm dla niszczenia substancji narodu polskiego, wypacza prawdę historyczną etc.

I jestem święcie przekonany, że nie można w żaden sposób porównać tego "niszczenia ludzi" w obydwu przypadkach: IPN "niszczy" kapusiów choć żadna krzywda się im z tego powodu nie dzieje natomiast GW niszczy całkiem porządnych ludzi np. Herbert.

Oczywiście mogę nie mieć racji :)

wtorek, 4 sierpnia 2009

Niby nic....

Były ambasador Izraela w Polsce pan Szewach Weiss udzielił wywiadu Rzeczpospolitej. Wywiad w zasadzie pozytywny, zachęcający Polaków do walki o prawdę historyczną, do reakcji na powtarzające się w zachodnich mediach sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne", neguje także antypolonizm i wskazuje jego nieporównywalność z antysemityzmem. 

Wszystko byłoby względnie poprawne, gdyby nie malutka wpadka pana Weissa. Otóż użył on takiego oto zdanka:


"Media są uparte w tej sprawie, ale myślę, że oskarżanie Polaków o tworzenie obozów zagłady jest tak dalekie od prawdy, że ludzie w to jednak nie wierzą. Zdają sobie doskonale sprawę, że to były niemieckie wyspy na obszarze Polski."



Podkreślę powtórnie: niemieckie wyspy na obszarze Polski!!! 

Jako, iż nie było mnie wtedy na świecie to i nie wiem, jak to było zorganizowane. Czyżby Niemcy dzierżawili od państwa polskiego grunty, na których budowali obozy koncetracyjne w oparciu o polskie Prawo Budowlane? Chwilka... czy można w ogóle mówić o istnieniu państwa polskiego w tym okresie???


Zamiast odpowiedzi, na te niewiątpliwie retoryczne pytania :) rzeknę tak:

Uważam, że cytowane zdanko pana Weissa jest manipulacją, czymś w rodzaju użycia innych słów dla opisania "polskiego obozu koncentracyjnego". Być może pod niemieckim zarządem, ale jednak POLSKIEGO!!!

Dla przybliżenia rozwiązania tej zagadki poniżej przedstawiam mapkę prosto z Muzeum Holokaustu /w Waszyngtonie?/ 





link do wywiadu: http://www.rp.pl/artykul/107684,340563.html

niedziela, 2 sierpnia 2009

Najwybitniejszy Polak XX wieku...

Zmarł Leszek Kołakowski. Gazeta Wyborcza opublikowała powyższe zdjęcie opatrując je tekstem: ODSZEDŁ LESZEK KOŁAKOWSKI - NAJWYBITNIEJSZY POLAK XX WIEKU. Mogę rozpaczać, mogę być także obojętny. Nie mogę jednakże nie skomentować tej najwybitniejszości... 

Otóż np. Polityka w kwietniu 1998 roku zebrała ankiety, w których pojawiło się m.in. pytanie o najwybitniejszego Polaka XX wieku.

Najwybitniejszy Polak XX wieku wg Polityki:

1. Karol Wojtyła

2. Maria Skłodowska-Curie

3. Józef Piłsudski

źródło: http://tiny.pl/hh7b1 

Z badania TNS OBOP wynika, że telewizyjne spotkania z wybitnym filozofem naszych czasów prof. Leszkiem Kołakowskim, emitowane ok. godz. 22.30 na TVP2, zainteresowały przeszło 800 tys. widzów (2,2%).
Największą widownię - ponad 1 mln (3%) - zgromadziło spotkanie z Arystotelesem (z 30 stycznia br.), najmniejszym zainteresowaniem cieszył się natomiast wykład o Platonie 580 tys. widzów (1,6%).
Dla porównania średnia oglądalność innych programów w paśmie 22:30 – 22:50,
w okresie 26-30.01.2004, wyniosła: w TVP1 - 1,5 mln, w Polsacie - 2,6 mln, w TVN - 1,6 mln widzów.
Z badania TNS OBOP wynika, że telewizyjne spotkania z wybitnym filozofem naszych czasów prof. Leszkiem Kołakowskim, emitowane ok. godz. 22.30 na TVP2, zainteresowały przeszło 800 tys. widzów (2,2%).

źródło: http://tiny.pl/hh7b3

Jeżeli tylko 2 % publiki chciało go oglądać, to jaki promil społeczeństwa w ogóle czytał, co napisał? Obawiam się, że bardzo niewielki... Największy Polak XX wieku o którym przeciętny obywatel wie tylko, że był Wielkim Filozofem i autorytetem... michnikowszczyzny. Nie ma się czemu dziwić, historie autorytetów i ich kreatorów bywają zadziwiająco zbieżne.

Z kolei dla młodych ludzi autorytetami są:

1. Owsiak

2. Wojewódzki

3. Majewski

co zostawię bez komentarza....

Wracając do pana Kołakowskiego... dwa cytaty:

Michał Bąkowski w bardzo ciekawym artykule http://www.bibula.com/?p=11894 podsumowuje :

"Kołakowski realizował najpierw interesy Stalina, potem rewizjonistów, by wreszcie, wyrzucony z kompartii, „wygnany” na Zachód, propagować socjalizm z ludzką twarzą. Tu mógł spokojnie twierdzić, jakoby komunizm sprawdził się w walce z faszyzmem; tu witany był aplauzem, gdy utrzymywał, iż marksizm, chrześcijaństwo i islam są tak samo pretensjonalnymi ideologiami. Nazwał kiedyś realny socjalizm „ideą braterstwa z przymusu” czyli naprawdę nie zrozumiał, że socjalizm jest niczym więcej, jak metodą zdobycia i utrzymania władzy. Idea braterstwa nic nie znaczyła dla Lenina, Trockiego, Mao, Pol Pota, ale przymus był im miły. Guzik ich obchodziło, że nikt się z nikim nie brata, ważna była nieograniczona kontrola, jaką im ideologia dawała nad procesem bratania. Tego Kołakowski rozumieć nie chciał. I tak, chcąc nie chcąc, oddał swą ogromną erudycję i niepospolitą inteligencję na służbę wrogom ludzkości. A rolę ojca chrzestnego prlu bis odegrał bezbłędnie."

Podobnie ocenia pana Kołakowskiego ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk, kierownik Katedry Metafizyki KUL w równie ciekawym artykule http://www.dlapolski.pl/Mity-i-fakty-o-prof-Leszku-Kolakowskim-art5081.htm. Zamyka swój referat uogólnionym nawiązaniem do autorytetów, które nam się serwuje w mediach:

"Ci bowiem, którzy w trudnych czasach komunizmu bronili wielkości rozumu filozoficznego, godności człowieka, dobra Narodu, zostali przez środki przekazu i instytucje skazani na niebyt. Dla nich zabrakło orderów i odznaczeń. Ci zaś, którzy budowali ideologię zła, umacniali ją, którzy przez swe działania przyczynili się do degradacji kulturowej i moralnej społeczeństwa - stawiani są jako autorytety i odznaczani. Czy nie ma w tym paradoksu dziejów i schizofrenii pamięci? Czyżby przemilczając te fakty z życiorysu filozofów, ci, którzy to czynią, chcieli sami usprawiedliwić swą winę?" 

ot...takie będą Rzeczpospolite...



środa, 22 lipca 2009

Media kłamią...


Zawsze to twierdziłem. Dowód przybył z Irlandii.

GW donosi: "- Polskie media przedstawiają niedawne trzy zabójstwa Polaków w Irlandii Północnej w fałszywym świetle - powiedział konsul generalny w Edynburgu Aleksander Dietkow".

Dlaczego światło jest fałszywe? Bo Polacy wyrżynają się między sobą....

link do artykułu: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6849864,_Nie_robmy_sensacji__To_Polacy_zabijaja_Polakow_w.html

poniedziałek, 13 lipca 2009

Bezpieczniej?


Tradycyjnie krew się polała na polskich drogach... Weekend zakończył się takim bilansem: 47 zabitych i 538 rannych. A wszystko to stało się mimo  setek fotoradarów i dziesiątków policyjnych bolidów wyposażonych w fotorejestratory,  mimo zapiętych pasów i  zapalonych świateł mijania. Czy to znaczy, że wzrost "bezpieczeństwa" i tępienie "piratów drogowych" wpływają na wzrost liczby ofiar? Z drugiej strony Premier nie obiecał rodzinom ofiar odszkodowań, nie pojawił się na miejscu choćby jednego wypadku... za mało medialne? Jak spadnie z mostu autobus to są odszkodowania a jak się rozbije 200 prywatnych samochodów to nic się nienależy?  Mentalność Kalego się kłania. To chyba porażka tej mitologizowanej  sprawiedliwości społecznej. Miało być bezpieczniej... Jak jest - każdy widzi. Co to będzie jak jeszcze zabronią palenia tytoniu w prywatnym pojeździe...