środa, 1 kwietnia 2009

Akcja...reakcja


Kwaśniewski ALEKsander, były prezydent, prawie magister, tajny współpracownik SB, "tańczący" na grobach polskich oficerów w Charkowie, notorycznie mijający się z prawdą, cierpiący na filipiński syndrom, parodiujący papieża, pierwszy... sam zaczął wojenkę. Skrytykował bezczelnie Instytut Pamięci Narodowej /patrz poprzedni post/.

Nie wytrzymał tego prezes IPN Janusz Kurtyka i wspomniał o agenturalnej przeszłości byłego prezydenta oraz nawiązał do morale Kwaśniewskiego:
"Kłamstwo Kwaśniewskiego bywało elementem jego działalności (....) w moim przekonaniu taka osoba nie powinna używać inwektyw pod adresem tych, którzy dokumentują cierpienia Polaków w walce o wolność..."

Gazeta Wyborcza opisując sprawę, z właściwą sobie tendencyjnością pisze tak:

To nie pierwszy taki atak IPN na byłego prezydenta. W książce "SB a Lech Wałęsa" (napisanej przez Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, a wydanej przez Instytut), poza oszczerstwami pod adresem Wałęsy, na 162 str. czytamy: "Kwaśniewski w latach 1983-1989 pozostawał w ewidencji operacyjnej SB (nr. rej. 72204)".

Czytałem książkę historyków IPN... To solidna praca historyczna oparta o zasoby archiwalne Kiszczaka. Za takie manipulacje powinny być wytaczane procesy sądowe...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz