W którymś poście albo w jakimś komentarzu wskazałem na Jarosława Gowina, jako na jedynego członka Platformy Obywatelskiej, na którego mogę patrzeć bez obrzydzenia. Co więcej wskazałem go także, jako kandydata na prezydenta... Okazało się właśnie, że pan Jarosław Gowin musi przeprosić Adama Michnika za nazwanie go "faszystą". Rzecz jasna zwrot "musi przeprosić" wynika bezpośrednio z wyroku sądowego...
Rozumiem doskonale oburzenie Michnika.
Jakimż trzeba być człowiekiem, by określić "faszystą" człowieka, który jak twierdzi Wikipedia: "pochodzi z rodziny przedwojennych działaczy komunistycznych: Ozjasza Szechtera i Heleny Michnik", sam był czerwonym harcerzem a jego przyrodni brat Stefan stalinowskim oprawcą?
Wprawdzie wskazywałem już na zaskakującą bliskość faszyzmu z komunizmem, ale jak widać komuniści nie chcą być utożsamiani z faszystami i na odwrót...
Dlaczego o tym piszę? Bo mam wrażenie ogromnej dysproporcjonalności zachowań Michnika. Sam feruje wyroki bez umiaru a obrażanie jego samego raczej nie uchodzi płazem. Mentalność Kalego czy raczej praktyka Talmudu??? Miałby rację Zbigniew Herbert mówiąc " — Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny"? Nie... To przecież tylko poszlaki...
Obrazek: http://tiny.pl/6pbg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz