poniedziałek, 8 grudnia 2008

Doktor...


I znowu się narażę postępowej części ludzkości krytykując "człowieka, który podał chusteczkę Lechowi".... Nie za samo podanie chusteczki rzecz jasna, bo to normalny ludzki odruch /choć może nazbyt teatralny/ ale za mowę, którą wygłosił po otrzymaniu doktoratu honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pewno bym tego nie oglądał, gdyby nie pani prorektor wydziału filozofii /o ile dobrze zapamiętałem/ która zapowiedziała szanownego gościa jako "największy autorytet moralny naszych czasów"... Dopiero po chwili się zreflektowała /chyba widząc zdziwione twarze audytorium/ i "dorzuciła" nieżyjącego JPII. Ten wstęp wymógł na mnie uwagę i chęć uszczknięcia odrobiny mądrości od "największego autorytetu moralnego naszych czasów".

Zatem cóż takiego nam przekazał Jego Świątobliwość Dalajlama XIV?

wypunktuję:
1. wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi (te same organy, ten sam intelekt)
2. szczęście jest wewnątrz nas, nie na zewnątrz
3. pojęcie dobra i zła jest subiektywne i zależy od oceniającego
4. umysł powienien być zrównoważony
5. spokój i równowaga umysłu wpływają pozytywnie na kondycję ciała
6. na świat patrzeć realnie, postrzegać rzeczywistość taką, jaka jest
7. współczucie warunkuje spokój umysłu
8. poprzez trening można osiągnąć współczucie bezstronne i bezkresne
9. wartości ludzkie drogą do szczęścia
10. nienawiść zabija
11. zdrowy rozsądek i własne doświadczenia lekiem na całe zło

Apel do młodych
1. XX wiek był wiekiem przemocy XXI ma być rokiem pokoju, miłości i dialogu
2. pokój wewnętrzny jest gwarancją pokoju zewnętrznego
3. pokój rodzi się z kompromisu
4. konflikty poglądów i interesów są nieuniknione, należy je rozwiązywać w pokoju
5. hipokryzja i użycie siły jest wykluczone
6. podstawą jest dobre serce i rozwój intelektu
7. konstruktywne myślenie wykorzystywać w dobrych celach...

Takie to mądrości uniwersalne miał do przekazania "największy autorytet moralny naszych czasów". To jakby kilkanaście oczywistych oczywistości. Pewno nie dorosłem do tego, by w pełni poczuć głębię słów Jego Świątobliwości... Cóż wychowałem się w duchu dekalogu i uważam, że to mi wystarczy....

Pani prof. dr hab. Beata Szymańska-Aleksandrowicz podczas laudacji uzasadniała wyróżnienie następująco: "Nadanie Jego Świątobliwości Dalajlamie doktoratu honoris causa jest nie tylko wyrazem uznania dla człowieka, który całym swym życiem poświadcza prawdziwość głoszonych przez siebie ideałów, ale także dla wszystkich tych, bardzo często anonimowych postaci i organizacji, które wysokie standardy moralne propagują na rzecz dobra i praw innych". Czyli jak to zwykle mało konkretów dużo ideałów. Współczuję wszystkim profesorom i doktorom którzy wymyślają uzasadnienia do doktoratów honoris causa... To nie jest łatwy kawałek chleba.

Inna kwestia jest równie skomplikowana. Czy to nie jest aby wtrącanie się w wewnętrzne sprawy Chin? Jak byłoby postrzegane przez opinię publiczną przyjmowanie w Berlinie jakiegoś bojownika o przyłączenie Śląska do Niemiec? W końcu III RP pozwoliła na deklarowanie w Narodowym Spisie Powszechnym narodowości śląskiej. Jeśli pozwoliła deklarować to znaczy że uznaje naród śląski... A jak jest naród, to powinien sam o sobie decydować: patrz Kosowo, Abchazja, Osetia.

Pomyśleć, że mamy tak wiele mądrych przysłów np. nie rób drugiemu co tobie niemiłe....

obrazek: http://static1.money.pl/i/h/217/f18905.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz